wtorek, 11 września 2012

UWAGA !!!

PRZED CHWILĄ UKAZAŁ SIĘ NOWY POST : )
PRZEPRASZAM WSZYSTKICH ZA TO , ŻE KOLEJNE ROZDZIAŁY POJAWIAJĄ SIĘ TU TAK RZADKO . KILKA WAŻNYCH POWODÓW ZEBRAŁO SIĘ I TERAZ UDERZYŁO ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ ( SZKOŁA , PROBLEMY ZDROWOTNE ; / )
MAM NADZIJĘ , ŻE W DALSZYM CIĄGU BĘDZIECIE CZYTAĆ MOJEGO BLOGA I WKRÓTCE POJAWIĄ SIĘ PIERWSZE KOMENTARZE !!! xD
POZDROWIENIA I BUZIAKI , XOXOXOXOXOXO
EMILA ♥♥ : )

EYES WIDE SHUT

- Wstawaj śpiochu ! - krzyczała Ama . - Przed nami dużo rzeczy do zrobienia !
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku . Pomimo tego , że na dworze nie było słońca i wiał wiatr , to nic nie zdołało popsuć nam tego dnia . Uśmiechnęłam się i uściskałam Amę na "dzień dobry" . Razem poszłyśmy po śniadanie . Kiedy zjadłyśmy , zabrałyśmy się za ubieranie . Nastawiłyśmy radiu na cały regulator i otwarłyśmy szafę . W ruch poszły wszystkie nasze ubrania .
Kiedy byłyśmy już gotowe , ja wyglądałam tak : www.ubiore.pl/style/95012 . Dodatkowo zrobiłam sobie delikatny makijaż i wyprostowałam włosy . Ama prezentowała się równie efektownie : www.ubiore.pl/style/94737 . Delikatnie się wymalowała , a włosy związała w wysoki prosty kucyk .
Pakowanie reszty ubrań zajęło nam dodatkową godzinę .
Kiedy wszyscy zebrali się w recepcji o umówionej godzinie , zauważyliśmy , że brakuje naszego opiekuna .
- O co chodzi ? - zapytał Daniel i razem z resztą chłopaków zaczął go szukać . Trwało to dłuższą chwilę i wszystkie bałyśmy się , że nie zdążymy na samolot . Nie chciałyśmy jednak , żeby nasze obawy potwierdziły się .
Gdy pan Smith odnalazł się , był w okropnym stanie : jego twarz postarzała go co najmniej o 10 lat , a ubranie było poplamione i wymięte . Na dodatek czuł się źle i bardzo słabo .
Wszyscy zaniemówiliśmy na jego widok .
- Yyyyyyyy ... - zaczęła Ama . - Więc ... co robimy ? - zapytała .
- Nic - odpowiedziałam i wzięłam do ręki walizkę . - Musimy dotrzeć na ten samolot .
Wszyscy byli zgodni . Nie tracąc czasu pozbieraliśmy wszystkie swoje rzeczy i ruszyliśmy na lotnisko .
Z powodu dużego natężenia ruchu ulicznego o tej godzinie nasza podróż trwała ponad godzinę .
Kiedy znaleźliśmy się wreszcie na lotnisku , zegar wskazywał 13:26 . Zostały tylko 4 minuty do odlotu samolotu !!!
W popłochu pobiegliśmy do punktu odprawy lotniczej .
- Przykro nam - poinformowała nas sympatyczna kobieta i uśmiechnęła się na pocieszenie .
- Co w takim razie możemy zrobić ? - zapytał pan Smith , który doszedł do siebie w drodze na lotnisko .
- Pozostaje nam tylko umieścić państwa w następnym samolocie - powiedziała kobieta z wymuszoną uprzejmością . Miało się wrażenie , jakby kobieta kpiła z naszego spóźnienia i dodatkowo z premedytacją nie pomogła nam znaleźć się na pokładzie odlatującego samolotu .
- O której godzinie odlatuje następny samolot ? - zapytał spanikowany pan Smith .
- O 17:18 , czyli za 4 godziny - powiedziała stewardessa i ostatni raz obdarzyła nas uśmiechem . - Przykro mi - dodała i odeszła .
Zrezygnowani udaliśmy się w kierunku okien . Lustrując rzędy szarych krzeseł , z których obić wychodziła stara żółta pianka , obserwowaliśmy samoloty . Między innymi nasz . Samolot , którym mieliśmy dolecieć na miejsce o umówionej godzinie . Teraz zostało nam tylko czekać .
Zauważywszy kilka wolnych miejsc , udaliśmy się w ich kierunku . Byliśmy zmęczeni ciągłymi podróżami , a kolejne oczekiwanie nie budziło w nas entuzjazmu .
Słaba i senna usiadłam na jednym z krzeseł . Postawiłam torbę na podręcznej walizce i zajęłam się przekopywaniem jej wnętrza w poszukiwaniu telefonu . Następnie przewinęłam na ekranie listę kontaktów i wyszukałam numer mamy .
Dawno z nią nie rozmawiałam - pomyślałam .
Serce zaczęło bić mi szybciej , gdy czekałam na połączenie . W domu jest duża różnica czasu , lecz w takiej sytuacji za wszelką cenę chciałam usłyszeć spokojny głos mamy .
Kiedy mama wreszcie zgłasza się w słuchawce , serce zatrzymuje się na chwilę , a płuca odmawiają posłuszeństwa .
- Nie zdążyłam na samolot - powiedziałam sennym głosem . Łzy zebrały się pod powiekami , lecz nie chciałam pokazać tego wszystkim , a przede wszystkim mamie .
- Co ? - zapytała mama . Słyszałam jej przyspieszony oddech i głośne bicie serca .
Westchnęłam i powtórzyłam :
- Nie zdążyłam na samolot .
Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza . Trwała ona kilkanaście sekund , lecz dla mnie była dłuuuuuuuuuuuuuuuuuugą przepaścią , dzielącą mnie i mamę .
- Jesteś tam ? - zapytałam , oczekując odpowiedzi .
- tak , tak - odpowiedziała . - Co teraz ?
- Nic - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami . - Lecimy następnym . Za 4 godziny .
Usłyszałam westchnięcie . Pomyślałam , że mamie spadł ogromny kamień z serca .
- To dobrze - odpowiedziała ze słyszalnie weselszym głosem . - A myślałam , że ... - nie dokończyła .
- Wiem , ja też , mamo - powiedziałam . - Wszystko będzie dobrze , zobaczysz . - zapewniałam ją , a sama nie wiedziałam , co będzie dalej .
- Jasne , ja to wiem - odpowiedziała . - Zadzwoń , jak już będziesz wiedzieć . Kocham cię ♥ - powiedziała i cmoknęła do słuchawki .
- Dobrze - odpowiedziałam . - Ja ciebie też , mamo . - zakończyłam i się rozłączyłam .
Schowałam telefon do torby i popatrzyłam na resztę .
- Co teraz ? - zapytałam .
Nikt nic nie wiedział . Wszystkie plany legły w gruzach .
Mam nadzieję , że wszystko się ułoży ... - pomyślałam .
Pozostało nam już tylko czekanie .

czwartek, 6 września 2012

UWAGA !!!

PRZEPRASZAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW BLOGA WWW.LIGHTS-OF-MANHATTAN.BLOGSPOT.COM ZA TO , ŻE PRZEZ OSTATNIE 4 TYGODNIE NIE DODAWALAM ŻADNEGO POSTU . WIĄŻĄ SIĘ Z TYM BRAK INTERNETU W OSTATNIM TYGODNIU WAKACJI ORAZ PROBLEMY ZDROWOTNE .
MYŚLĘ , ŻE DALEJ BĘDZIECIE TAK CHĘTNIE CZYTAĆ BLOGA , JAK DO TEJ PORY . : )
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM I OBIECUJĘ , ŻE W WOLNEJ CHWILI NADROBIĘ WSZYSTKIE ZALEGŁOŚCI Z LEKKIM NADMIAREM ♥♥♥
POZDROWIENIA I BUZIAKI DLA WSZYSTKICH ! ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; *
EMILA <333333333333 : ]

piątek, 17 sierpnia 2012

APPETITE FOR SUCCESS !

Następnego dnia wstałam wcześniej . Ama jeszcze spała .
Nie będę jej przeszkadzać - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Cichutko podeszłam do szafy .
- Hmmm ... - zamruczałam . - Jak w taki dzień być sobą i jednocześnie wyglądać elegancko ?
Nagle moją twarz rozjaśnił uśmiech .
- Chyba już wiem - powiedziałam ucieszona i zabrałam się do dzieła . W dobrym humorze udałam się do łazienki . Założyłam to : http://www.ubiore.pl/style/90274/ , zrobiłam delikatny makijaż i lekko zakręciłam włosy . Kiedy wychodziłam z łazienki zauważyłam , że Amandy nie ma w pokoju . Zaniepokoiłam się . Zaczęłam dzwonić na jej komórkę , ale ta dzwoniła na stoliku nocnym .
Co do ... ?! - pomyślałam zdenerwowana . - No nic , spokojnie . Wdech i wydech .
Zaczęłam wolno i miarowo oddychać .
Nagle zamek w drzwiach zaskrzypiał i drzwi otworzyły się . Kiedy zobaczyłam kto to , kamień spadł mi z serca .
- Nidgy więcej mnie tak nie strasz , jasne ?! - krzyknęłam i się roześmiałam .
Ama stała i patrzyła na mnie zdezorientowanym wzrokiem .
- Ale ... o co chodzi ? - zapytała niewiennie . - Przyniosłam tylko dla nas kawę i coś do zjedzenia - powiedziała i się uśmiechnęła . - Proszę .
Postawiła przed mną ogromny kubek aromatycznej kawy i cały talerz naleśników i polewą czekoladową .
- Mniam ! - krzyknęłam . - Zgłodniałam . - popatrzyłam na Amę z wdzięcznością . - Dziękuję . - przytuliłam ją .
- Nie ma za co , głuptasie ! - powiedziała i obydwie zaczęłyśmy się śmiać .
Przy śniadaniu rozmawiałyśmy o całym wyjeździe . Ama ubrała leki koronkowy kombinezon ( http://www.ubiore.pl/style/90030/ ) , zrobiła delikatny makijaż i wyprostowała włosy z przedziałkiem na głowie .
Kiedy Byłyśmy już prawie gotowe , popatrzyłam na zegarek .
- Ama ! - krzyknęłam . - Na dół ! W tej chwili !
Szybko wzięłam torebkę i wypchnęłam Amę za drzwi .
Do rozpoczęcia audycji zostało 10 minut !!!
Na szczęście do studia dotarłyśmy na czas .

Cały dzień minął szybko i bez większych kłopotów .
Podczas powrotu do hotelu , pan Brown powiedział :
- Pojutrze lecimy w dalszą trasę , mianowicie do Francji . - w momencie moje oczy rozbłysły blaskiem , a serce zaczęło mocniej bić . - A jutro zapraszam wszystkich na świetną dyskotekę . - powiedział .
Hmmm ... - pomyślałam . - To może być niezły pomysł . Odbijemy się od rzeczywistości i zapomnimy o problemach .... Czemu nie ? ...

Następny dzień był podobny do poprzedniego . Wszyscy byli podekscytowani imprezą . A ja jakoś od rana źle się czułam ... Mimo wszystko nie chciałam popsuć nastroju Amie .
Była 18 , dyskoteka zaczynała się o 20 . Ama przygotowywała się do wyjścia .
Kiedy wyszła z łazienki , wyglądała ślicznie . Sukienka idealnie podkreślała jej atuty ( http://www.ubiore.pl/style/89871/ ) . Dodatkowo zwieńczyła wszystko perfekcyjnym smoky eyes i prostym wysokim kucykiem . Nadeszła moja kolej . W pewnej chwili nie wytrzymałam .
- Ama , źle się czuję . Chyba nie pójdę na tą dyskotekę . - wypuściłam powietrze i spuściłam wzrok .
Ama nic nie powiedziała . Usiadła koło mnie i mocno mnie przytuliła .
- Wszystko okey ? Co się stało ? - troskliwie na mnie popatrzyła .
- Chodzi o to ... - zaczęłam . - Ehhhh ... Cały dzień czuję , jakby całe życie ze mnie uszło ... Nic mnie nie cieszy i nie mam humoru . Po prostu jestem zmęczona .
- No to zaraz coś na to poradzimy - uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła z pokoju .
Po chwili wróciła i przyniosła dwa ogromne kawałki ciasta czekoladowego .
- Proszę - powiedziała triumfalnie i podała mi jeden talerzyk .
Przez kolejne pół godziny wspominałyśmy chwile spędzone w domu .
Wreszcie nadeszła 20 . Ama jeszcze tylko przypudrowała nosek i była gotowa do wyjścia .
- Napewno nie masz ochoty iść ? - zapytała z troską .
- Nie , zostanę i odpocznę trochę . - powiedziałam . - Napewno mi się to przyda . - uśmiechnęłam się i włączyłam telewizor .
- Jasne - podeszła i pocałowała mnie w czoło . - Śpij dobrze .
I wyszła .
Uśmiechnęłam się tylko do siebie . Ułożyłam się wygodnie w pościeli i za chwilę zasnęłam .


*** Cześć wszystkim !
Jak podoba Wam się ta historia ? Jeśli macie jakieś pomysły , śmiało piszcie w komentarzach : )
Emila ♥

wtorek, 14 sierpnia 2012

AS A BIRD OF PARADISE : )

Podróż samolotem dłużyła się niesamowicie . W pewnym momencie nie wytrzymałam i powiedziałam do Amy :
- Idę się przejść . Chcesz coś do picia ?
- Wszystko w porządku ? - zapytała zatroskana .
- Jasne ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mam dość tego siedzenia .
- Nie ma sprawy - powiedziała i wróciła do lektury książki .
Mimo tego , że samolot był mały , miał mnóstwo rozwiązań dla ludzi takich , jak ja - barek , sala telewizyjna , itp .
Poszłam w kierunku barku . Wzięłam paczkę chipsów , słonych paluszków i dwie puszki coca - coli . Wracając na miejsce dostrzegłam lekkie zamieszanie w tylnej części samolotu , odgrodzonej ciemną kotarą .
Ciekawe , o co chodzi ... - pomyślałam .
Nie zastanawiając się długo udałam się w tamtym kierunku .
Przed wejściem stało dwóch wysokich mężczyzn w garniturach i z ciemnymi okularami na nosie .
- Wstęp wzbroniony - powiedział jeden z nich . - Pani Lopez nie życzy sobie tłumów przy jej osobie .
Pani Lopez ? - pomyślałam . - Czy chodzi o ...
Gdy zrezygnowana miałam odchodzić , nagle niespodziewanie kurtyna lekko się rozchyliła . W ogromnym fotelu , przy asyście mnóstwa ludzi , siedziała sama Jennifer Lopez ! Ukradkiem spojrzałam na dwóch ochroniarzy . Pospiesznie wyciągnęłam telefon z kieszeni i szybko zrobiłam zdjęcie gwieździe .
Kiedy znalazłam się z powrotem na miejscu , Ama spała .
Opowiem jej o wszystkim jak się obudzi - pomyślałam . - Napewno nie uwierzy !

Trzy godziny później samolot przygotował się do lądowania . Ukradkiem popatrzyłam w stronę ciemnej kurtyny . Mężczyźni nadal stali na swoich miejscach .

Kiedy wszyscy wysiedliśmy z samolotu i wzięliśmy swoje bagaże , zauważyliśmy wysokiego mężczyznę , który stał przy punkcie informacji z ogromną kartką . Wypisane były na niej nasze imiona i nazwiska . Gdy podeszliśmy do niego , przedstawił się nam jako wspólnik pana Smitha .
- Zapraszam wszystkich do samochodu - powiedział i wskazał wyjście z lotniska .
Na zewnątrz była piękna pogoda . Słońce mocno świeciło , a żar lał się z nieba . Wszyscy staliśmy przez pięknym i nowoczesnym budynkiem Lotniska Chopina w Warszawie .
- Gotowi ? - zapytał pan Brown , zapalając samochód . - To w drogę !

Przeszło godzinę jechaliśmy mini-vanem do centrum Warszawy . Od razu pan Brown zawiózł nas do jednego z lepszych hoteli w mieście .
- Czujcie się jak u siebie - powiedział , a jego twarz rozjaśnił duży uśmiech .

Długo zajęło nam ulokowanie się w pokojach . Ja zamieszkałam z Amą , Daniel z Matem i Louisem . O 20 poszliśmy na kolację . Pierwszy raz jadłam polskie potrawy ! - pierogi czy zupę pomidorową .

Po kolacji trochę się odświerzyłyśmy ( ubrałam to :  http://www.ubiore.pl/style/89592/ ) i wszyscy poszliśmy do sali konferencyjnej .
- Zebrałem was tu - zaczął pan Brown . - Aby zapoznać was z jutrzejszym programem .
Rozdał nam kartki , na których widniały tabele " dyżurów " .
- No więc tak - powiedział pan Brown . - Jutrzejszy dzień przeżyjemy wszyscy . Razem o 8 pojedziemy do kwatery głównej , mieszczącej się przy Pałacu Kultury i Nauki . O 9 zaczyna się audycja , emitowana na żywo .
Zmierzył nas surowym wzrokiem , a potem się uśmiechnął .
- Oczekuję od was odświętnego ubrania - powiedział .
Westchnął i dokończył .
- Wkrótce dowiecie się o programie na następne dni pobytu . - zakończył . - A teraz możecie udać się na krótką wycieczkę zapoznawczą . - jego oczy zabłyszczały , a usta ułożył się w tajemniczy uśmieszek .
Natychmiast wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się w kierunku centrum . Szliśmy przed siebie delektując się miastem późną porą . Wreszcie zmęczeni usiedliśmy w uroczej kawiarence . Każdy zamówił aromatyczną kawę .
Szkoda , że mama tego nie widzi ... - pomyślałam .
W tej samej chwili bez zastanowienia wyciągnęłam telefon i napisałam :
" Cześć mamo : ) . Jesteśmy w Warszawie - miasto piękne , jedzenie pyszne . Szkoda , że cię tu nie ma . W każdej wolnej chwili spróbuję robić kilka zdjęć . Twoim marzeniem zawsze było zobaczenie jednych z najpiękniejszych miast świata . Zobaczysz , po powrocie będziesz miała wrażenie , jakbyś tu była <3 . Kocham cie ! ♥ ; * "
Po chwili mama odpisała :
" Dziękuję za wszystko ♥ " .
Schowałam telefon i uśmiechnęłam się tajemniczo .

Po powrocie do hotelu szybko się umyłam i poszłam spać .
Czeka nas jutro bardzo ciężki dzień ... - pomyślałam .
Ostatni raz popatrzyłam na telefon i się uśmiechnęłam . Gdy zasypiałam , zegarek wskazywał 0:00 .


*** Cześć wszystkim ! : *
Jak się macie ? Jak podoba Wam się początek nowej przygody Shelly i jej przyjaciół ? <3<3
Dziękuję za odwiedzanie mojego bloga . Teraz tylko proszę o komentarze !!! ♥

czwartek, 9 sierpnia 2012

CHECKMATE !

I nadszedł wreszcie ten upragniony dzień .
Pogoda była idealna .
W sam raz na zmiany - pomyślałam i zachichotałam .
Samolot mieliśmy o 15 , a była 9 . Zostały jakieś cztery godziny do wyjścia .
Uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki . Szybko ubrałam się ( www.ubiore.pl/style/88603 ) , wyprostowałam włosy z przedziałkiem na środku głowy i zrobiłam delikatny makijaż .
Idealnie - powiedziałam do siebie , przeglądając się w lustrze .
Zeszłam na dół . Widziałam , że mama siedzi w ogrodzie z gazetą w ręku . Zrobiłam dwie kawy i wyszłam na zewnątrz .
- Cześć mamo ! - powiedziałam , stawiając kubki na szklanym stoliku .
- O , hej ! - odpowiedziała i się uśmiechnęła . - Już nie śpisz ?
- O tej godzinie ? Nie ! - powiedziałam i się zaśmiałam . - Przecież o 13 zawozisz mnie i Amę na lotnisko , pamiętasz ?
- Jak to ?! - zapytała oburzona mama . - Jasne , że pamiętam - uśmiechnęła się do mnie .
- Całe szczęście ! Bo już się przestraszyłam ! - kamień spadł mi z serca . - No to w takim razie opowiadaj , jak było ! - zaczęłam .
- Rewelacja ! - odpowiedziała . - Cieszę się , że miałam okazję spotkać się z takimi profesjonalistami . Dużo się nauczyłam . Zyskałam wiele ciekawych inspiracji . Teraz mam kilka nowych pomysłów , jak rozkręcić restaurację . - zakończyła i się uśmiechnęła .
- No to świetnie ! - powiedziałam . - Cieszę się , że jesteś szczęśliwa .
Podeszłam do niej i ją przytuliłam .
- W takim razie idę się pakować . Juppi ! - krzyknęłam z radości . Już nie mogłam się doczekać wyjazdu i naszych wspólnych wakacji .

Długo stałam przed otwartą szafą . Pierwszy raz byłam zaangażowana w taki projekt . Nie miałam pojęcia , jak mam wyglądać .
Po prostu bądź sobą , Shell - pomyślałam i zrobiłam dwa głębokie wdechy .
Po chwili moja walizka była zapakowana po brzegi i gotowa do drogi . Zadzwoniłam do Amandy .
- Cześć ! - krzyknełam do słuchawki . - Jak tam przygotowania ?
- Idą w zawrotnym tępie ! Niedługo kończę . - powiedziała . - A ty ?
- Ja już jestem gotowa . - odpowiedziałam i popatrzyłam na pękającą w szwach walizkę .
- No to przygotuj się na moje wejście za kilka godzin ! - w słuchawce słychać było jej ciepły śmiech .
- Jasne , jasne ! Nic nie robię , tylko na ciebie czekam ! - powiedziałam z ironią w głosie .
- No to się cieszę ! - odpowiedziała i obie zaczęłyśmy się śmiać .
- Muszę kończyć , bo mam jeszcze kilka spraw do załatwienia - po chwili powiedziała Ama .
- Okey , nie ma sprawy - uśmiechnęłam się . - Tylko się nie spóźnij ! - przypomniałam .
- Dobrze - odpowiedziała . - Kocham cię i do zobaczenia !

Nie mogłam znaleźć sobie miejsca . Cały czas krzątałam się bez potrzeby .
Kiedy nadeszła godzina 13 , zadzwonił dzwonek do drzwi .
- Ja otworzę mamo ! - krzyknęłam i zbiegłam na dół .
W drzwiach stała Ama . Gdy tylko odstawiła walizkę , wpadłyśmy sobie w ramiona . Śmiałyśmy się i skakałyśmy po całym hollu .
Ama rozglądała się po pomieszczeniu .
- A gdzie twoja walizka , Shell ? - zapytała zdziwiona .
- W samochodzie - powiedziała mama wychodząc z kuchni . - Proszę , to dla was . - uśmiechnęła się i wręczyła nam dwie papierowe torebki - dla każdej po jednej .
- Gdybyście zgłodniały w drodze - wyjaśniła .
W środku był croissant z budyniem , butelka soku owocowego i kilka cukierków miętowych .
- Dziękujemy - powiedziałyśmy równocześnie z Amą .
- No to co ? - zapytała mama . - Gotowe do drogi ?
- Jasne ! - krzyknęłyśmy i jak burza wypadłyśmy z domu .
Chwilę potem wszytkie siedziałyśmy w samochodzie i zajadałyśmy się miętówkami .

Kiedy dojechałyśmy na miejsce , w głównym budynku kotłowały się tłumy ludzi !
- No nic - powiedziała mama . - Tak czy tak musimy dotrzeć do miejsca zbiórki .
Pomimo naszych szczerych starań  , w wyznaczone miejsce dotarłyśmy z 10 minutowym opóźnieniem .
- To się nazywa wejście smoka ! - Daniel próbował rozładować napiętą atmosferę .
- Przepraszamy za spóźnienie - powiedziałam do pana Smitha .
- Nie ma sprawy - odpowiedział pospiesznie . - Ważne , że dodarłyście na miejsce .
Po chwili pan Smith zniknął w tłumie . Rozglądałam się za nim . Bez skutku .
- Poszedł załatwić coś ze stewardessą . - powiedział Mat . - Cześć .
- O , cześć ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mat , Lilly , to jest Amanda . - wskazałam na przyjaciółkę , stojącą za moimi plecami .
- Witaj - powiedziała i wyciągneła do nich rękę . Oboje ją uścisnęli i uśmiechnęli się do Amy na pocieszenie .
- Widzę , że Daniela już znacie - powiedziałam do nich i się zaśmiałam .
Razem z Lilly na lotnisko przyszły dwie dziewczyny - Alex i Amber . To były jej siostry , bliźniaczki tak na marginesie .
Z Matem przyszła Katy i Louis - dziewczyna Mata i jego przyjaciel .

Gdy wszyscy już się zapoznali , dołączył do nas pan Smith oznajmiając , że już czas udać się do samolotu . Pospiesznie pożegnałam się z mamą , wzięłam swoją walizkę i z Amą pod ręką poszłyśmy we wskazanym kierunku .

Siedząc w samolocie napisałam smsa do mamy : " Siedzimy w samolocie . Wszyscy dobrze się czujemy . Na bieżąco będę ci zdawać relacje . Kocham cię ♥ . "
Po minucie przyszedł sms od mamy : " Okey . Bawcie się dobrze. Czekam na wiadomości . Uważajcie na siebie . Ja też cię kocham ♥ . "


*** Cześć , jak się macie ?  : )
Mam nadzieję , że od teraz vena będzie dopisywać . Mam kilka ciekawych pomysłów na rozkręcenie fabuły , które myślę że Was zainteresują . Żeby się o tym przekonać czytajcie mojego bloga ♥

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

THE BRIGHT SIDE OF POWER

Dwa dni minęły bardzo szybko . W radiu panował nastrój jak w ulu : ciągłe telefony , e-maile i mnóstwo dokumentów związanych z wyjazdem .

W środę rano obudziłam się pełna pozytywnej energii . Zauważyłam , że dostałam sms'a od Amandy .
- Wstawaj śpichu ! - pisała . - To już niedługo ! A dziś ... ZAKUPY !!!
Nagle niespodziewanie się uśmiechnęłam .
Nareszcie będę miała trochę czasu , aby pobyć ze swoimi przyjaciółmi . Bardzo mi tego brakowało . W ciągłym pośpiechu nie miałam czasu nawet na małą kawę czy choć krótką rozmowę . W te wakacje wszystko się zmieni . Na lepsze . Nadrobię wszystkie zaległości - pomyślałam .
Za oknem była piękna pogoda .
Idealna na zakupy - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Szybko się ubrałam ( www.ubiore.pl/style/88056 ) , zrobiłam warkocza na bok , delikatny makijaż i zeszłam na dół .
Mama była już od dawna na nogach . Uśmiechnęłam się na jej widok .
- Wow ! Mamo ! - powiedziałam zdziwiona . - Jak ty ...
- Co ja ? - zapytała i się zaśmiała .
Miała na sobie piękną sukienkę : www.ubiore.pl/style/87990 .
- Ty ... pięknie wyglądasz - powiedziałam i się zarumieniłam .
- Aaaaaa , dziękuję - odpowiedziała i mnie przytuliła .
- Czy jest jakaś ważna okazja , na którą się tak wystriłaś ? - zapytałam ciekawa .
- Tak - odpowiedziała . - Dziś w restauracji jest ważna konferencja . Chodzi o to , że inna resteuracja stara się o współpracę z moją . A oprócz tego chcę zrobić jak najlepsze wrażenie na gościach .
Uśmiechnęłam się . Mama była piękną kobietą . Zawsze starała się podkreślać swoje atuty . Dziś wyglądała nadzwyczaj cudownie .
Popatrzyłam na nią . Świetnie dopasowana fryzura ( proste włosy z przedziałkiem na środku głowy ) odejmowała jej lat . Dodatkowo delikatny makijaż dodawał jej uroku .
- Napewno zrobisz dobre wrażenie , mamo - powiedziałam . - Wierzę , że ci się uda .
- Dziękuję - powiedziała . - I nawzajem . Mam nadzieję , że będziecie się dobrze bawić na zakupach . - uśmiechnęła się .
- Dzięki - odpowiedziałam .
Już miałam wychodzić , gdy nagle mama mnie zatrzymała .
- O co chodzi ? - zapytałam ciekawa .
Niepodziewanie wyciągnęłą mocno czerwoną kopertę z teczki .
- Wiem , że ostatnio nie miałam dla ciebie czasu - zaczeła . - Dopiero niedawno uzmysłowiłam sobie , jak jesteś dla mnie ważna i za wszelką cenę chcę cię chronić . Proszę , to dla ciebie .
Podała mi kopertę . Byłam bardzo ciekawa , co jest w środku .
- Ale z jakiej to okazji ? - zapytałam zdziwiona .
- Twoich ostatnich urodzin - powiedziała . - W ten dzień do późna siedziałam w pracy i nawet nie miałam okazji , aby dać ci prezent .
- Dziękuję - uśmiechnęłam się .
Byłam bardzo zdziwiona . Spojrzałam na mamę . Ona tylko skinęłą głową , aby dodać mi odwagi . Znowu popatrzyłam na kopertę i delikatnie ją otworzyłam .
W środku znalazłam duży plik banknotów .
- Dziękuję ! - krzyknęłam i rzuciłam się mamie na szyję .
- To dodałam w ostatniej chwili - powiedziała tajemniczo .
Czyli ... - pomyślałam .
- W środku jest coś jeszcze - miałam wrażenie , jakby mama czytała w moich myślach .
Z ogromnym zaskoczenim popatrzyłam w głąb koperty . Na pierwszy rzut oka niczego tam nie było . Po dłuższym wpatrywaniu się w czerwień dostrzegłam mały połyskujący przedmiot . Szybko zanurzyłam rękę i po chwili wyciągnęłam ...
- Jejciu ! - krzyknęłam . - Jest piękna ! Dziękuję !
Na moim nagdarstku połyskiwała śliczna mała złota branzoletka - www.ubiore.pl/yes-zlota-branzoletka-zdf7575,p3945.html .
Miałam wypieki na twarzy od emocji . Podeszłam do mamy i ją przytuliłam .
- Dziękuję za wspaniałe prezenty - powiedziałam . - Dziękuję za wszystko , co dla mnie robisz . Jesteś wspaniała . Kocham cię .
Mama nic nie odpowiedziała . Wiedziała , że największym skarbem jest szczęście jej córki . Dwie łzy spłyneły po jej policzku . Wiedziałam , że to łzy szczęścia .
Wychodząc z domu jeszcze raz podziękowałam mamie za wszpaniałe prezenty . Branzoletkę zawiesiłam na nadgarstku , a pieniądze schowałam do portfela .
Dziś napewno się przydadzą - pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie .

Kiedy dochodziłam do centrum handlowego , Ama już na mnie czekała . Od razu pobiegła w moim kierunku . Z daleka zaczęła wołać .
- Hej hej słońce ! Co tam słychać ? - zapytała .
- Rawelacja ! - odpowiedziałam i tajemniczo się uśmiechnęłam .
- No to opowiadaj o co chodzi ! Bo już się nie mogę doczekać ! - krzykneła i razem zaczęłyśmy się śmiać .

Długo chodziłyśmy po sklepach .
Pieniądze , które dostałam dziś od mamy bardzo się przydały - pomyślałam .
Razem z Amą zrobiłyśmy ogromne zakupy . Śmiałyśmy się pod natłokiem wielu toreb .
Zmęczone i zadowolone ze wspólnych zakupów usiadłyśmy , aby coś zjeść .
- No to opowiadaj z jakiego powodu masz taki super humorek ! - powiedziała Ama .
- Z tego - uśmiechnęłam się i podsunęłam jej rękę .
Amandzie aż zaświeciły się oczy . Wpatrywała się w drobną branzoletkę z zachwytem .
- Dziś rano zaskoczyła mnie mama - zaczęłam . - Przed wyjściem dała mi czerwoną kopertę . W środku były pieniądze i to cudo . - popatrzyłam na branzoletkę i się uśmiechnęłam .
- A z jakiej to okazji ? - zapytała zdziwiona Ama .
- Ja też właśnie na początku nie wiedziałam - powiedziałam . - Ale mama powiedziała , że w ostatnie urodziny nie miała nawet czasu , żeby mi dać prezent .
Ama tylko się uśmiechnełą . Wiedziała , jakie to dla mnie ważne . W dzieciństwie prawie nie rozmawiałam z mamą , dlatego teraz muszę nadrobić te wszystkie lata .

Wieczorem wróciłam do domu . Mamy jeszcze nie było . Byłam bardzo zmęczona , więc wzięłam z lodówki kawałek ciasta czekoladowego .
Zostawię mamie kartkę  , żeby wiedziała , że już jestem - pomyślałam .
Nabazgrałam szybko " Wróciłam . Jestem na góże . Zakupy udały się świetnie . Jutro opowiesz mi , jak było . Kocham cię . ♥ " .
Uśmiechnęłam się , wzięłam talerzyk i poszłam na górę .


*** Cześć wszystkim !
Przepraszam , że ten rozdział taki nudny , ale chwilowo nie mam veny twórczej  : )
Postaram się , żeby wkrótce powróciła ze zdwojoną siłą .

piątek, 27 lipca 2012

HOLIDAYS BEGIN ! : )

Następnego dnia obudziłam się wypoczęta oraz w rewelacyjnym humorze . Choć za oknem padało , to i tak byłam wesoła .
Nic nie popsuje mi humoru - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Pomimo usilnych starań postawiłam na wygodę . Ubrałam to : http://www.ubiore.pl/style/86057/  i zeszłam na dół . Mamy już nie było . Zauważyłam tylko małą karteczkę na stole w kuchni .
" Baw się dobrze . Trzymam za ciebie kciuki . Kocham cię . Mama <3 "
Ooooooo <3 , kochana - pomyślałam .

W ten dzień w radiu było mnóstwo spraw związanych z wyjazdem do Europy . Każdy krzątał się i hałasował , dlatego powstał ogromny chaos .
No nic . - pomyślałam . - Zrobię to , co do mnie należy i uciekam do Daniela i Amandy .
- Shelly , podejdź do mojego gabinetu za 2 minuty , dobrze ? Musimy omówić szczegóły waszego wyjazdu - niespodziewanie powiedział pan Smith .
- Oczywiście - odpowiedziałam .
Gdy znalazłam się w środku , Lilly i Mat już tam byli .
- Wszyscy obecni ? W takim razie możemy zaczynać - powiedział pan Smith i się uśmiechnął . - Do Europy wyjeżdżacie 4 sierpnia , a więc w najbliższą sobotę . Powrót zorganizowany jest na 1 września . W ciągu 4 tygodni polecicie do Polski , Francji , Portugalii i na Wyspy Brytyjskie .
Na miejscu pierwszego pobytu będzie z wami mój wspólnik - Harry . To on zapozna was ze szczegółami pobytu . Jak wiecie , hotele zarezerwowane są dla 10 osób , dlatego każdy z was może zabrać ze sobą 2 przyjaciół . Na miejscu dostaniecie specjalne wejściówki dla VIP'ów , program całego pobytu oraz inne ważne dokumenty . To wszystko - zakończył . - Macie jakieś pytania ?
- Nie , wszystko jest jasne - powiedzieliśmy .
- W takim razie dziękuję i do zobaczenia - powiedział i się uśmiechnął .
- Tak , do widzenia .

Po wyjściu z gabinetu zabrałam swoje rzeczy i udałam się do kafejki "One Think" .
Ama już tam była . Kiedy tylko mnie zauważyła , rzuciła mi się w ramiona . Mocno mnie przytuliła . Obie zaczęłyśmy się głośno śmiać . Kiedy usiadłyśmy przy barze , podszedł do nas Daniel z dwoma ogromnymi deserami - ciastem czekoladowym z lodami i bitą śmietaną .
- Dziękujemy - powiedziałyśmy równocześnie i się uśmiechnęłyśmy .
- No to opowiadaj ! - nagle krzyknęła Ama i się roześmiała .
- Dobrze . - odpowiedziałam . - A więc tak : wyjeżdżamy 4 sierpnia , tj. w najbliższą sobotę . Wracamy 1 września . W ciągu 4 tygodni udamy się do Polski , Francji , Portugalii i na Wyspy Brytyjskie .
- Wow ! - krzyknął Daniel . - Wakacje zapowiadają się rewelacyjnie !
- I takie są ! - powiedziałam . - Z moimi przyjaciółmi nie może się nie udać ! - krzyknęłam i się roześmiałam .
- Dokładnie ! - przytaknęła Ama . - W takim razie musimy to oblać !

Wróciłam do domu o 23 .
- Opowiadaj jak było ! - zapytała mama .
- Rewelacyjnie ! Nie mogłam sobie lepiej tego wymarzyć - powiedziałam i się uśmiechnęłam . Oprócz tego opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami . Cieszyła się razem ze mną .
- Jakie masz plany na najbliższe dni ? - zapytała niespodziewanie mama .
- Praca . - odpowiedziałam . - Kilka dni przed wyjazdem pójdę z Amą na zakupy - zaśmiałam się . - Potem pakowanie i wakacje ! Już się nie mogę doczekać !
- Mam nadzieję , że miło spędzisz czas - powiedziała mama .
- Dziękuję - uśmiechnęłam się i ją przytuliłam .


*** Witajcie !  ♥
Wróciłam z Włoch i odrazu postanowiłam nadrobić zaległości . Już wkrótce fabuła się rozkręci z powodu wyjazdu Shelly i jej przyjaciół .
Mam nadzieję , że dalej będziecie tak tłumnie odwiedzać mojego bloga : )
Życzę Wam miłych wakacji ! Emila ; ***

wtorek, 17 lipca 2012

UWAGA !!!

W ZWIĄZKU Z WAKACYJNYM WYJAZDEM PRZEZ DŁUŻSZY CZAS NA BLOGU LIGHTS-OF-MANHATTAN.BLOGSPOT.COM NIE BĘDĄ PUBLIKOWANE KOLEJNE POSTY .
PRZEPRASZAM ZA UTRUDNIENIA .
W TYM CZASIE ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA !  : )
POZDRAWIAM CIEPŁO , EMILA ♥♥♥

BAD DAYS PLEASE SAY GOODBYE ! : )

W strugach deszczu wracałam do domu . Płacząc całą drogę zastanawiałam się , co zrobiłam źle .
A może to była wina Amy ? ... - pomyślałam .
Kiedy znalazłam się w domu , wpadłam w ramiona mamy . Opowiedziałam jej całą historię .
- Daj jej trochę czasu - powiedziała . - Trudno w ciągu 3 minut zmienić swoje plany na całe wakacje . Ale zobaczysz - wszystko będzie dobrze .
Po zjedzeniu moich ulubionych naleśników z bananami i sosem czekoladowym powiedziałam mamie , że jestem zmęczona i poszłam do swojego pokoju . Długo siedziałam w ciemności i patrzyłam na krople deszczu , spływające po oknie . Po pewnym czasie znudziło mnie to i włączyłam komputer . Chciałam sprawdzić , czy Ama jest dostępna na facebook'u .
Może odkręcę całą sytuację ? ... - pomyślałam .
Pomimo moich starań , Amandy nie było na portalu .
Może mama ma rację ? ... - pomyślałam .

Następnego dnia , w drodze do radia , cały czas trzymałam telefon w zasięgu wzroku . Miałam nadzieję , że Ama zadzwoni i mnie przeprosi . Sama jednak nie miałam odwagi tego zrobić . Po kilku godzinnym oczekiwaniu postanowiłam , że nie ma sensu dłużej czekać i zajęłam się pracą .
Nagle mój telefon zawibrował .
Dostałam sms'a ! - pomyślałam . - Ciekawe od kogo ?
Od Amy .
Byłam tym zaskoczona . Wahałam się , czy przeczytać go , czy nie .
Raz kozie śmierć - pomyślałam .
- Cześć Shell ... - pisała Amanda . - Przepraszam cię za to , co się wczoraj wydarzyło . Byłam wściekła , że sama będziesz się dobrze bawić w Europie , dlatego tak wybuchłam . Nie chciałam tego . Znasz mnie dobrze i wiesz o tym . Porozmawiałam o tym z moją mamą i wygląda na to , że ma rację . Jeszcze raz cię przepraszam . Kocham cię i nie chcę cię stracić .
Po przeczytaniu natychmiast zadzwoniłam do Amy .
- Cześć Shelly ... - powiedziała Amanda . - Nadal jesteś na mnie wściekła ?
- Ja ? Na ciebie ? - zapytałam . - Niby za co ! Nie , nie byłam na ciebie wściekła . Było mi smutno - to fakt .
- Ale dobrze mnie znasz i wiesz , że nie chciałam źle - przez telefon słychać było , że płacze .
- Jasne ! - powiedziałam z pewnością siebie w głosie . - Nie płacz głuptasie , bo ja też zacznę ! Hahahaha - zaśmiałam się .
- Tak , hahahaha - usłyszałam szczery śmiech w słuchawce .
- Kocham cię - powiedziałam .
- Ja ciebie też - po krótkiej przerwie przytaknęła . - Dałabyś radę spotkać się ze mną jutro wieczorem w kafejce "One Think" ? - zapytała .
Zaskoczyła mnie tym pytaniem .
- A dlaczego akurat tam ? - zapytałam z podekscytowaniem w głosie .
- Ponieważ przed wyjazdem musimy przedyskutować parę spraw - powiedziała i cmoknęła do telefonu .
Nie mogłam w to uwierzyć ! Nad moim życiem znowu zaświeci słońce !
- Czyli ty ... jedziesz ? ... - delikatnie zapytałam .
- No jasne ! - krzyknęła . - Jak mogłabym zostawić moją najlepszą przyjaciółkę samą w wielkim świecie , hmmm ? - zapytała żartobliwie .
- Dziękuję - powiedziałam . - Wreszcie będę mogła spokojnie zasnąć - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
- Nie ma sprawy - odpowiedziała . - Kocham cię i cieszę się , że nasza przyjaźń nie straciła na sile podczas tej kłótni - powiedziała .
- Ja ciebie też - odpowiedziałam .
Jeszcze długo rozmawiałyśmy przez telefon . Miałyśmy dużo spraw do omówienia .
Kiedy rozłączyłam się , zauważyłam , że zegarek wskazuje 3:54 .
- Jutro na pewno będzie dobry dzień - pomyślałam . - Na pewno .
Uśmiechnęłam się do siebie i zasnęłam .

FRESH LOOK AT THE WORLD

Następnego dnia była cudna pogoda .
Idealna na załatwienie kilku ważnych spraw - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Gdy zeszłam na dół , mama spojrzała na mnie i aż zaparło jej dech z wrażenia .
- Kochanie , jak ty ślicznie wyglądasz ! - powiedziała i się uśmiechnęła .
- Aaaaaa , dziękuję - zrobiłam obrót i odwzajemniłam uśmiech .
Miałam na sobie to : http://www.ubiore.pl/style/84177/
- Myślę , że dziś wydarzy się coś ... interesującego - powiedziałam z błyskiem z oczach .
- Rozumiem , że dziś zaczynasz nowy rozdział w swoim życiu , tak ? - zapytała .
- Tak , dlatego chcę być jak najlepiej przygotowana - powiedziałam i puściłam do niej oko .

Cały dzień przebiegł po mojej myśli .
- Hej , ty promieniejesz pozytywną energią ! - moja koleżanka z radia , Lilly , aż krzyknęła z wrażenia .
- Dziękuję ! - powiedziałam. - I też świetnie się czuję - uśmiechnęłam się .

Po pracy postanowiłam zajrzeć do Daniela .
- Cześć ! - uśmiechnęłam się , siadając na wysokim stołku barowym .
- Rany ! Czy to ty ?! - zapytał Daniel i zmierzył mnie wzrokiem. - Wyglądasz ... hmmmm ... pięknie , cudownie , urzekająco ? - zapytał . Uśmiech nie schodził mu z twarzy przez resztę dnia .
- Co słychać ? - zapytał chłopak .
- No właśnie ! Dobrze , że pytasz , bo mam świetną wiadomość ! - zapiszczałam ze szczęścia .
- O co chodzi ? Mam zacząć się bać ? - zapytał żartobliwie i się zaśmiał .
- Nie ! Jasne , że nie ! - odpowiedziałam i uderzyłam go w ramię . - Chodzi o to , że co roku w wakacje trójka najlepszych praktykantów wyjeżdża na miesiąc do Europy. - moje szczęście sięgnęło zenitu .
- To cudownie ! - ucieszył się Daniel . To wspaniałe , że cieszy się razem ze mną z tej wiadomości .
- TAK !!!! - nie mogłam przestać się śmiać. - Ale to nie wszystko !
- No to nie mogę się doczekać reszty ! - powiedział .
- Chodzi o to , że razem ze mną pojadą jeszcze dwie sympatyczne osoby z radia - Lilly i Mat. - zaczęłam . Poszczególne hotele zarezerwowane są dla 10 osób , więc ... - trzymałam Daniela w napięciu .
- ... więc ... ? Co to oznacza ? - zapytał .
- Znaczy to , że praktykanci mogą zabrać ze sobą dwójkę znajomych ! I ty masz jedno z nich - krzyknęłam i się uśmiechnęłam .
Daniel długo nie mógł uwierzyć w moje słowa . Na moment przestał oddychać i mrugać . W jednej chwili myślałam , że straci też równowagę .
- Daniel , wszystko gra ? - zapytałam z troską .
- Nie ... Mogę ... W ... To ... Uwierzyć ... - nie mógł się wysłowić .
- Spokojnie ! Ja też nie ! Hahahahaha ! - zaśmiałam się .
- Dziękuję , że o mnie pomyślałaś - powiedział i pocałował mnie w policzek .
Oblałam się lekkim rumieńcem i znieruchomiałam .
- Nie ma sprawy ! Wszystko dla moich przyjaciół ! - powiedziałam i się uśmiechnęłam .

Po powrocie do domu zastała mnie niespodzianka .
- Co myślisz o małym wypadzie na zakupy , hmmmm ? - zapytała mama .
- Teraz ? Dziś ? - zaśmiałam się .
- Tak ! A czemu nie ? - uśmiechnęła się .
- Nieeee , ja jestem jak najbardziej za ! - uśmiechnęłam się i ją przytuliłam .
Ten dzień jest jeszcze lepszy , niż myślałam - pomyślałam .

Po powrocie do domu podsumowałam wszystkie kupione rzeczy i stworzyłam z nich 3 nowe stylizacje :
http://www.ubiore.pl/style/84208/
http://www.ubiore.pl/style/84088/
http://www.ubiore.pl/style/84194/
Teraz tylko jeszcze jedna rzecz została do zrobienia - pomyślałam .
Bez zastanowienia zadzwoniłam do Amandy .
- Hej Ama , co tam ? - zapytałam za powitanie .
- Oooooo , hej ! A nic , wszystko okey . A u ciebie ? - zapytała zaskoczona .
- No właśnie ... Mam do ciebie sprawę - powiedziałam z nutką tajemnicy .
- A o co chodzi ? - zapytała .
- Powiem ci , jak się spotkamy . - powiedziałam . - Możemy się spotkać dziś w tej kawiarence na rogu Wall Street i Broadway'u ?
- Jasne ! Już się nie mogę doczekać ! - krzyknęła do słuchawki .
- Ja też ! To do zobaczenia ! - powiedziałam i rozłączyłam się .

W drodze na miejsce cały czas myślałam o tym , jak powiedzieć Amie o wyjeździe .
Kiedy wreszcie usiadłyśmy w wygodnym miejscu i zamówiłyśmy coś do picia , zaczęłam .
- Co roku w wakacje trójka najlepszych praktykantów wyjeżdża z radiem na miesiąc do Europy . Razem  z Matem i Lilly , znajomymi z radia , pojadę m.in. do Polski , Francji , Portugalii i Anglii . Chodzi głównie o to , żeby nasze audycje były ciekawsze i aby spotkać się choć z częścią naszych słuchaczy . - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
- Hmmmmmm ... - miała dziwną minę i nie odezwała się słowem .
- Poszczególne hotele zarezerwowane są dla 10 osób , dlatego każdy praktykant może zabrać ze sobą dwójkę przyjaciół - powiedziałam . - U mnie jesteś ty i Daniel . Co ty na to ? - zapytałam i wpatrzyłam się w Amandę .
Dziewczyna przybrała biały kolor twarzy i nieobecnym wzrokiem patrzyła w dal .
- CO JA NA TO ?!?!?!?!?!?!?! - krzyknęła . - Myślałam , że mamy inne plany , nie pamiętasz ?!
Faktycznie , miałyśmy razem pojechać na wieś do babci Amy .
- Przepraszam , ale będziemy musiały przenieść nasze wspólne plany - powiedziałam z zimnym tonem . - To moja praca i muszę tam jechać .
- Tak ?! No to super ! Myślałam , że razem podejmujemy decyzje . - wykrzyknęła . - Myślałam , że jako najbliższe przyjaciółki razem będziemy tworzyć plany na te wakacje ! A teraz łaskawie przychodzisz do mnie i informujesz mnie o twoim wyjeździe , który już za kilka dni ?! Nie , to nie do zniesienia ! Wiedz , że teraz jesteś dla mnie nikim .
Uśmiech szybko zszedł mi z twarzy . Marzenia gdzieś się ulotniły , a dobry humor przepadł na dobre . Po tych słowach smutnym wzrokiem spojrzałam na Amę i bez słowa i ze złami w oczach wyszłam z kawiarenki .

THE WHITER SHADE OF PALE

Nadal nie mogłam przyjąć do wiadomości , że taka cicha kafejka , jak "One Think" , została obrabowana i zdemolowana . Przez dłuższy czas nie mogłam przestać o tym myśleć . Pomimo wszystko za wszelką cenę chciałam skupić się na Danielu . W tej chwili on był najważniejszy .
Długo spacerowaliśmy po Time Square . Daniel dużo opowiedział mi o sobie , swoim życiu , swojej rodzinie .
- Jak wiesz , mieszkam niedaleko - uśmiechnął się i wskazał duże okna na 4. piętrze w starej kamienicy .
- Jasne ! Jak mogłabym zapomnieć o przytulnym mieszkaniu ze wspaniałym wnętrzem , starymi meblami i ... cudownym lokatorem ? - uśmiechnęłam się i z zaciekawieniem spojrzałam na chłopaka .

Rodzina Daniela składała się z 5 osób . Jego starsza siostra Maja miała 23 lata . Byłą ładną brunetką o łagodnych rysach twarzy . Miała duże zielone oczy i długie nogi . Studiowałą medycynę , a w przyszłości chciała zostać chirurgiem . Brat Daniela , Cody , był od niego o 2 lata młodszy . Jego twarz byłą okrągła z zielonymi oczami i kręconymi loczkami . Chłopak kończył szkołę średnią - chciał zostać informatykiem . Rodzice Daniela - Emma i Brad - byli ludźmi w średnim wieku . Ona - zawodowa pielęgniarka . On - sławny i ceniony prawnik . Za to mieli wspólne hobby : podróże . W ciągu 25 lat małżeństwa zwiedzili Azję , Europę i Australię . Ich celem były Afryka i Ameryka Południowa .

Z zaciekawieniem słuchałam o tak interesującej rodzinie , jak ta Daniela .
- O mnie wiesz już prawie wszystko - powiedział i puścił do mnie oko . - Teraz może ty opowiesz mi o sobie , hmmm ? - uśmiechnął się .
Zastanowiłam się , czy to dobry pomysł . Nie wiedziałam , czy chcę roztrząsać przykre wspomnienia .
No bo co ciekawego jest w opowiadaniu o ojcu alkoholiku , który zginął w wypadku samochodowym , kiedy miałam 8 lat oraz matce pracoholiczce , która sama wychowując córkę prowadziła dużą restaurację ... ?
- Daniel , przepraszam cię , ale nie jest to dobry pomysł - powiedziałam. - Moje rany nie dokońca się zagoiły , a po tak długim zapomnieniu nie chcę znowu do tego wracać - zakończyłam i ze łzami w oczach spuściłąm wzrok . - Przepraszam .
- Jasne , jasne , nie ma sprawy - powiedział i mnie przytulił .
Nagle zaczeło strasznie padać . Daniel zaproponował schronienie się w jego przytulnym mieszkaniu .
To niezły pomysł , ale ... - pomyślałam .
- Nie , Daniel . Dziękuję za zaproszenie i za to , że tak się o mnie troszczysz , ale muszę iść do domu i wszystko przemyśleć . - powiedziałam .
Pożeganałam się z nim i ruszyłam w stronę domu . W drodze próbowałam sobie wszystko poukładać , przyporządkować . Jednak rozmowa z Danielem i łzy zmieniły moje plany .
Kiedy dotarłam na miejsce , mama właśnie przygotowywała kolację . Miło było popatrzeć na to , jak przy muzyce z lat 80. tańczy , robiąc herbatę . To było takie słodkie ! Kiedy niespodziewanie się odwróciła , ozbaczyłą mnie całą mokrą od deszczu i łez .
- Co się stało , kochanie ? - zapytała .
Nic nie odpowiedziałam , tylko mocno się do niej przytuliłam .
- O co chodzi ? - zapytała drugi raz .
- Niewiem , mamo. - odpowiedziałam. - Wydaje mi się , że wszystko jest w porządku , jednak coś mnie cały czas nurtuje i nie mogę przestać o tym myśleć .
- Poczekaj. - powiedziała. - Zrobię ci gorącą kąpiel i zaraz będziesz w lepszym humorze . A potem wszystko mi opowiesz , zgoda ?
- Jasne. - powiedziałam. - Dzięki , mamo . Kocham cię .
Po wspaniałej kąpieli i pysznej kolacji , usiadłyśmy z mamą do stołu w jadalni . Opowiedziałam jej wszystko ze sczegółami . Słuchała uważnie , czasem wtrącając swoje trzy grosze .
- Wiesz co o tym myślę ? Masz wokól siebie cudownych ludzi , któzy zawsze będą przy tobie , gdy będziesz potrzebowałą ich pomocy . Możesz na nich liczyć . Wszyscy cię kochamy i zależy nam na twoim szczęsciu. - powiedziała .
- Dzięki , mamo . Po tej rozmowie czuję się o wiele lepiej , naprawdę. - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam .
Mama nic nie powiedziała , tylko mocno mnie przytuliła.
Myślę , że od dziś zacznę nowy rozdział w moim życiu - pomyślałam .
Pożegnałam się z mamą i poszłam spać .

niedziela, 15 lipca 2012

MAKE IT EASY

To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu ! W końcu miałam szansę rozwinąć skrzydła !
Wykorzystam to jak najlepiej - przyżekłam sobie .

Z lekkim sercem i uśmiechem na ustach postanowiłam pójść do kafejki "One Think" . Obiecałam Danielowi , że do niego zajrzę . Kiedy dotarłam na miejsce ujrzałam spory tłum przed drzwiami . Nie miałam pojęcia , co się dzieje . Zapytałam przypadkowego mężczyznę o powód tego tłoku .
- Przepraszam , co się dzieje ? - zapytałam mężczyznę w średnim wieku z siwymi włosami i brązowymi oczami .
- jak to ! Nie wiesz ?! - odpowiedział z irytacją w głosie . - Zamaskowany mężczyzna obrabował tę kawiarenkę i jeden z pracowników został poważnie ranny .
- Dziękuję - wypowiedziałam .
Z przerażenia aż nogi się pode mną ugięły . Kolana zmiękły i zrobiło mi się gorąco . Od początku to było najszczęśliwszy dzień w moim życiu , a tu to ...
O Boże , tylko nie ... - pomyślałam .
W jednej chwili poziom adrenaliny w moim ciele niebezpiecznie podskoczył i ruszyłam do dzieła .
- Przepraszam , przepraszam ! - z całych sił krzyczałam na całe gardło do zebranych tam ludzi .
Jak najszybciej chciałam dostać się do środka . Kiedy udało mi się przedrzeć przez tłum , weszłam do kafejki . Mężczyzna miał rację . Wnętrze było całkowicie zdemolowane : stoły i krzesła poprzewracane , ściany porysowane farbą , nawet na sufit i podłogę wylano żółtą klejącą maź o brzydkim zapachu . Pieniądze z kas w całości zniknęły .
- Shelly ! - znajomy głos przekrzyczał cały gwar . - Co ty tutaj robisz ?!
Ufff , to był Daniel . Na pierwszy rzut oka wyglądał dobrze .
- Jezu , nic ci się nie stało ?! - z przerażenia aż krzyknęłam .
- Nic , wszystko jest w porządku - odpowiedział .
W tym momencie przytulił mnie . Pachniał słodką wonią wanilii i owoców . Jego ramiona były takie ciepłe . Po chwili cały strach i wszystkie obawy odeszły . Zostaliśmy tylko my . Sami . I nasza przyjaźń .
Niech to trwa wiecznie ... - pomyślałam .
- Chodź , zabiorę cię stąd - powiedział i się uśmiechnął .
- Dobrze - zgodziłam się i odwzajemniłam uśmiech .



*** Witajcie ! Co słychać ?  : )
Zachęcam do komentowania , bo wydaje mi się , że nikt nie czyta tego bloga ; / Według mnie na próżno walczę z veną twórczą ... ; C
No cóż ! Pomimo tego postaram się dalej pisać .
Pozdrawiam ciepło !  : )
Emila <3

piątek, 13 lipca 2012

START OF SOMETHING NEW

Zdenerwowana weszłam do gabinetu . Nie wiedziałam , czego się spodziewać . Miałam mieszane uczucia ...
- Usiądź , proszę - powiedział z opanowaniem pan Smith .
- Dobrze . A o co chodzi ? - zapytałam drżącym głosem .
Po całym radiu chodziły plotki , że pan Smith chce mnie zwolnić , a na to miejsce zatrudnić swoją bratanicę . Bałam się , że to jednak prawda .
- Shelly ... - zaczął . - Jesteś bardzo dobrym pracownikiem . Jesteś lubiana , miła , napawasz innych sympatią . Z moich obserwacji wynika , że masz duże poczucie humoru i łatwo nawiązujesz nowe znajomości .
- Dziękuję za te wszystkie miłe słowa , ale nadal nie wiem ... - nie dokończyłam .
- Już wszystko ci tłumaczę . Co roku , w okresie wakacji , trójka naszych najlepszych praktykantów wyjeżdża na miesiąc do Europy . Zapytasz pewnie po co ? Otóż , aby nasze audycje były ciekawsze i aby członkowie radia mogli spotkać się choć z częścią naszych niezawodnych słuchaczy .
Czy to znaczy , że ... - pomyślałam .
- Czy to znaczy , że ... - byłam zaskoczona tym , że wypowiedziałam swoje myśli na głos .
- Tak , to znaczy , że ty , Mat i Lilly pojedziecie na miesiąc do Europy . Udacie się do Polski , Francji , Portugalii , a na koniec polecicie na Wyspy Brytyjskie .
Rany ! Nie mogłam uwierzyć w to , co usłyszałam ! Aż zaparło mi dech w piersiach ze szczęścia !
- Dziękuję bardzo . Na pewno jak najlepiej wykorzystam tę szansę . Nie zawiedzie się pan na mnie .

poniedziałek, 9 lipca 2012

DON'T WORRY - BE HAPPY ! : )

Nazajutrz obudziłam się w zupełnie nowym miejscu . Mieszkanie było miłe , przytulne , urządzone w starym stylu . Okna sypialni wychodziły na olbrzymi park - Time Square . O tej porze dnia całe rodziny zbiegały się tu , aby spędzić dzień na świeżym powietrzu .
Od dłuższego czasu dobiegał mnie ciche odgłosy krzątania w drugiej części mieszkania . Z ciekawością wstałam z sofy i udałam się w tamtym kierunku . Po chwili zorientowałam się , że to Daniel przygotowuje dla nas śniadanie .
- Dzień dobry ! - powiedziałam . - Pomóc Ci w czymś ?
- Cześć ! Nie , wszystko gotowe . Siadaj do stołu - poprosił .

To była istna uczta ! Świeże pieczywo , ciasto drożdżowe i pyszna kawa oraz soczyste owoce i warzywa .
- Dziękuję , było przepyszne ! - powiedziałam wycierając usta serwetką .
- Cała przyjemność po mojej stronie - odpowiedział i się uśmiechnął .

Dużo czasu minęło zanim wyszłam z mieszkania Daniela . Prosto od niego udałam się do restauracji mamy . Wiedziałam , że o tej porze tylko tam ją znajdę , a chciałam ją przeprosić za moją krótką nieobecność w domu .

Dni mijały szybko , a ja ciągle nabierałam nowych sił do dalszego działania .

Po powrocie do radia miałam mnóstwo zaległości , ale dzięki nowym siłom i dobremu humorowi nadrobiłam wszystkie straty .

Tego dnia jedna wiadomość skumulowała we mnie dobrą werwę .
- Shelly , pozwól do mojego gabinetu - powiedział z powagą w głosie pan Smith .


*** Hello  : ) Jak tam Wasze wakacje ?
Przepraszam , że ten wpis jest taki krótki , ale u mnie chwilowo brak veny twórczej xd  Mam nadzeję , że w najbliższych dniach powróci .
Trzymajcie się ciepło , Emila : )  <3 

sobota, 7 lipca 2012

BEFORE SUNSET


Praca w radiu wymagała ode mnie wielu wyrzeczeń . Aby przygotować się do kolejnej audycji , musiałam odwoływać wiele spotkań z przyjaciółmi .
 I tego dnia było podobnie. W drodze do pracy uciekł mi autobus . A co tam - pomyślałam . - Dłuższy spacer mi nie zaszkodzi . Kiedy dotarłam na miejsce okazało się , że mam godzinę spóźnienia . Aby udobruchać Pana Smitha ( mojego szefa) i pokazać mu , że bardzo zależy mi na tej pracy , zostałam po godzinach w radiu . Przez to wszystko zapomniałam o cotygodniowym spotkaniu wolontariatu. Do tego obowiązki związane z pomocą w prowadzeniu restauracji mamy były nieuniknione . Po całym dniu krzątaniny i chaosu późnym wieczorem miałam chwilę na odpoczynek . Zmęczyło mnie już ciągłe bieganie z miejsca na miejsce.
Pewnego dnia postanowiłam oderwać się od rzeczywistości i odetchnąć pełną piersią . Zadzwoniłam do Pana Smitha , że mam ospę wietrzną i przez najbliższy tydzień nie mogę wychodzić z domu. Zaopatrzona w koszyk kanapek i butelkę soku owocowego ruszyłam w swoje ulubione miejsce . Kiedy dotarłam do celu słońce zachodziło za horyzont , a nad Nowym Jorkiem spowiła się lekka mgła . Z niedaleko odległego pagórka spowijał się piękny widok na miasto . Tylko tam czułam się na prawdę sobą . Nagle usłyszałam szum żwiru pod czyimiś stopami . Zanim się odwróciłam duże ciepłe dłonie przysłoniły mi oczy . W pierwszej chwili bałam się , że człowiek może zrobić mi krzywdę . Przestraszyłam się . Gdy otworzyła oczy uspokoiłam się .
- Co ty tu robisz ?- zapytał Daniel
- Staram się odpocząć od natłoku zdarzeń ostatnich dni - odpowiedziałam
- Podobnie ja - zaśmiał się - Kiedy mam ochotę pobyć sam , przychodzę w to miejsce . Uspokaja mnie - dokończył i się uśmiechnął .
- Niewiarygodne, że pamiętasz jeszcze to miejsce !- zaczęłam - przychodziliśmy tu , gdy byliśmy dziećmi .
- Jak mógłbym zapomnieć o tym miejscu , gdy wiążą się z nim bardzo ważne wydarzenia z mojego życia ?- zapytał .
- To zupełnie jak ja - zakończyłam .
Resztę czasu spędziliśmy w milczeniu .


*** Hej , jak wam się podoba ? Przepraszam , że taki krótki . Obiecuję , że za niedługo się rozkręci . Jeśli macie jakieś pomysły - piszcie w komentarzach . Emila <3 : )

środa, 4 lipca 2012

DON'T TELL ME SKY IS THE LIMIT

Idąc zatłoczonymi ulicami Nowego Jorku, wiele myśli kłębiło się w mojej głowie. Miałam mnóstwo pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Nie wiedząc kiedy znalazłam się pod szkołą, do której chodził mały Zack.
- Cześć Zack ! - krzyknęłam do niskiego chłopca o ciemnych kręconych włosach i jasnych oczach.
- Cześć ! - odpowiedział. - Co ty tu robisz ?
- Amanda nie mogła odebrać cię z treningu, więc robię to za nią - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Ale obiecała, że pójdziemy na lody - chłopiec posmutniał i spuścił wzrok.
- Ale ja cię dziś zabiorę. Powiedz tylko, na jakie masz ochotę - zagaiłam.
- Na owocowy mix ! - krzyknął i się roześmiał.
- Proszę bardzo ! - przytaknęłam.

Ciągle nie mogłam przestać myśleć o dzisiejszym dniu. Znalazłszy się w domu zadzwoniłam do Amandy.
- Hej Ama, możemy się spotkać za godzinę w restauracji mojej mamy ? - zapytałam.
- Jasne ! A o co chodzi ? - odpowiedziała.
- Opowiem ci wszystko na miejscu - powiedziałam i rozłączyłam się.

Amanda była moją najlepszą przyjaciółką. Znałyśmy się od zawsze. Przeżyłyśmy wiele gorszych i lepszych chwil, ale nasza przyjaźń była nadal nierozerwalna.

Kiedy obie znalazłyśmy się na miejscu, zaczęłyśmy rozmawiać o ostatnich wydarzeniach. Rozmowa z Amą zawsze działała na mnie kojąco. Każda pogawędka, przybliża nas do siebie, więc wiemy o sobie wszystko.
- O co chodzi ? - zapytała Amanda.
- Chodzi o to, że mam mieszane uczucia ... - zaczęłam.
- W związku z czym ? - zapytała.
- W związku z ... radiem. - wypowiedzenie tego słowa sprawiło, że kamień spadł mi z serca.
- Nie rozumiem ... Czy masz wobec tego jakieś wątpliwości ? - zapytała.
- Tak i potrzebuję twojej rady - powiedziałam.
- Myślę, że jesteś stworzona do pracy w radiu. Już po dzisiejszej audycji zjednałaś sobie mnóstwo osób, które trzymają za ciebie kciuki w dalszej karierze. Wszyscy jesteśmy z tobą, kochamy cię i wierzymy, że nie poddasz się tak łatwo z powodu wątpliwości - jej wypowiedź spowodowała ciepło w miom sercu.
- Masz rację. Nie poddam się. Jeśli chcę coś osiągnąć, muszę o to walczyc za wszelką cenę - słowa wypadły z ogromną szybkością z mioch ust.
- Mam taką nadzieję - odpowiedziała i szeroko się uśmiechneła.

niedziela, 1 lipca 2012

THIS IS MY MOMENT

- Witam wszystkich słuchaczy ! Jestem Shelly i przez najbliższe dwa miesiące będę prowadziła wakacyjną audycję "Wstawaj, szkoda lata !" - z podekscytowaniem wypowiedziałam pierwsze słowa - Gotowi ? To zaczynamy !
Z lekkim niepokojem wyobrażałam sobie najbliższą przyszłość : praca w radiu była przecież moim marzeniem, lecz jak zareagują na to inni ludzie ? ...
- Na początek The Wanted i "Chasing the sun" , a potem konkurs z nagrodami. Zostańcie z nami !

Wychodząc ze studia czułąm nutę podekscytowania. Będąc w świetnym humorze postanowiłam uczcić tę jakże ważną chwilę. Udałam się wprost do mojej ulubionej kafejki. "One Think", mała kawiarenka w centrum Nowego Joku, była bardzo przytulnym miejscem cieszącym się dużą popularnością. Pracował w niej mój najlepszy przyjaciel.
- Cześć Shell, co podać ? - zapytał Daniel.
- Hej ! Caffe latte z cynamonem, lodami waniliowymi i bitą śmietaną - odpowiedziałam.
- Już się robi ! - posłał mi piękny uśmiech i zajął się przygotowywaniem kawy. - Co słychac ?
- Dziś prowadziłam moją pierwszą audycję radiową ! - krzyknęłam ze szczęscia.
- Wiem ! Przez cały czas Cię słuchałem ! - w tym momencie jego oczy przybrały odcień ciepłego błękitu.
- Naprawdę ? - zapytałam.
- Jasne ! Jak dla mnie byłaś bezkonkurencyjna ! - znowu posłał mi mrożący krew w żyłach uśmiech.
- Dziękuję, że mnie wspierałeś ! To była dla mnie bardzo ważna chwila. - przyznałam.
- Nie ma za co. Mam do ciebie jedno pytanie... - zaczął.
Nagle zadzwinił mój telefon.
- Przepraszam Cię - powiedziałam i się uśmiechnęłam jak najładniej potrafiłam - Halo ?
- Cześc Shell, tu Ama. Mam ogromny problem.
- O co chodzi ? - zapytałam zatroskana.
- Chodzi o mojego młodszego brata, Zack'a. Chwilę temu skończył trening, a ja nie dam rady go odebrać ze szkoły. Czy zrobiłabyś to za mnie ? - dziewczyna poprosiła błagalnym głosem.
- Jasne ! Mam chwilę czasu, to chętnie po niego pójdę - zgodziłam się.
- Dziękuję ! Jesteś kochana !
- Nie ma sprawy ! - powiedziałam i uśmiechnęłam się do słuchawki.
- Juz jestem - zwróciłam się do Daniela.
- Okay - odpowiedział.
- Dziękuję za pyszną kawę i miłą rozmowę, ale niestety obowiązki wzywają - powiedziałam.
- Jasne, jasne, leć, mną się nie przejmuj - powiedział.
- Jeszcze raz dziękuję i przepraszam. Jutro wpadne do Ciebie po południu, dobrze ?
- Oczywiście, będzie mi miło - powiedział i się uśmiechnął.
Jego uśmiech sprawia, że miękną pode mną nogi i robi mi się gorąco.
- Dzięki. Pa ! - odpowiedziałam i zwróciłam się w kierunku drzwi. - A o co chciałeś mnie zapytać ? - w ostaniej chwili przypomniałam sobie o drobnej kwestii.
Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że Daniel obsługuje dziewczynę, do której posyła uśmiech mrożący krew w żyłach.
Jutro go o to zapytam - pomyślałam.
Uśmiechnęłam się tylko i w pośpiechu wybiegłam z kawiarenki.


*** Hej, jestem Emila : ) Będę prowadziła tego bloga. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, zapraszam do komentowania, obserwowania i czytania.  

Bohaterowie






Shelly Sky - ma 17 lat, jest bardzo miła, sympatyczna, towarzyska. Mieszka w centrum Nowego Jorku - na Manhattanie. Uwielbia imprezy, jej pasją - inspiracją - jest muzyka i moda. Jej marzeniem jest praca w radiu, które wkrótce się spełni. Jej najlepszymi przyjaciółmi są Amanda i Daniel.



Amanda Key - ma 17  lat, przyjaciółka Shelly. Mieszka blisko Shelly, co sprawia, że są dla siebie jak siostry. Jej pasją jest nauka, więc lubi się uczyć. Jej marzeniem są studia na jednej z najlepszych uniwersytetów - Oxfordzie.


Daniel Look - ma 19 lat, jest przyjacielem Shelly, w której się potajemnie kocha. Pracuje w "One Think" - kafejce, która jest ulubionym miejscem Shelly i która cieszy się dużym powodzeniem. Próbuje spędzać z Shelly jak najwięcej czasu, lecz nie za bardzo mu się to udaje. Jego pasją są podróże i fotografia.