PRZED CHWILĄ UKAZAŁ SIĘ NOWY POST : )
PRZEPRASZAM WSZYSTKICH ZA TO , ŻE KOLEJNE ROZDZIAŁY POJAWIAJĄ SIĘ TU TAK RZADKO . KILKA WAŻNYCH POWODÓW ZEBRAŁO SIĘ I TERAZ UDERZYŁO ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ ( SZKOŁA , PROBLEMY ZDROWOTNE ; / )
MAM NADZIJĘ , ŻE W DALSZYM CIĄGU BĘDZIECIE CZYTAĆ MOJEGO BLOGA I WKRÓTCE POJAWIĄ SIĘ PIERWSZE KOMENTARZE !!! xD
POZDROWIENIA I BUZIAKI , XOXOXOXOXOXO
EMILA ♥♥ : )
Lights of Manhattan
wtorek, 11 września 2012
EYES WIDE SHUT
- Wstawaj śpiochu ! - krzyczała Ama . - Przed nami dużo rzeczy do zrobienia !
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku . Pomimo tego , że na dworze nie było słońca i wiał wiatr , to nic nie zdołało popsuć nam tego dnia . Uśmiechnęłam się i uściskałam Amę na "dzień dobry" . Razem poszłyśmy po śniadanie . Kiedy zjadłyśmy , zabrałyśmy się za ubieranie . Nastawiłyśmy radiu na cały regulator i otwarłyśmy szafę . W ruch poszły wszystkie nasze ubrania .
Kiedy byłyśmy już gotowe , ja wyglądałam tak : www.ubiore.pl/style/95012 . Dodatkowo zrobiłam sobie delikatny makijaż i wyprostowałam włosy . Ama prezentowała się równie efektownie : www.ubiore.pl/style/94737 . Delikatnie się wymalowała , a włosy związała w wysoki prosty kucyk .
Pakowanie reszty ubrań zajęło nam dodatkową godzinę .
Kiedy wszyscy zebrali się w recepcji o umówionej godzinie , zauważyliśmy , że brakuje naszego opiekuna .
- O co chodzi ? - zapytał Daniel i razem z resztą chłopaków zaczął go szukać . Trwało to dłuższą chwilę i wszystkie bałyśmy się , że nie zdążymy na samolot . Nie chciałyśmy jednak , żeby nasze obawy potwierdziły się .
Gdy pan Smith odnalazł się , był w okropnym stanie : jego twarz postarzała go co najmniej o 10 lat , a ubranie było poplamione i wymięte . Na dodatek czuł się źle i bardzo słabo .
Wszyscy zaniemówiliśmy na jego widok .
- Yyyyyyyy ... - zaczęła Ama . - Więc ... co robimy ? - zapytała .
- Nic - odpowiedziałam i wzięłam do ręki walizkę . - Musimy dotrzeć na ten samolot .
Wszyscy byli zgodni . Nie tracąc czasu pozbieraliśmy wszystkie swoje rzeczy i ruszyliśmy na lotnisko .
Z powodu dużego natężenia ruchu ulicznego o tej godzinie nasza podróż trwała ponad godzinę .
Kiedy znaleźliśmy się wreszcie na lotnisku , zegar wskazywał 13:26 . Zostały tylko 4 minuty do odlotu samolotu !!!
W popłochu pobiegliśmy do punktu odprawy lotniczej .
- Przykro nam - poinformowała nas sympatyczna kobieta i uśmiechnęła się na pocieszenie .
- Co w takim razie możemy zrobić ? - zapytał pan Smith , który doszedł do siebie w drodze na lotnisko .
- Pozostaje nam tylko umieścić państwa w następnym samolocie - powiedziała kobieta z wymuszoną uprzejmością . Miało się wrażenie , jakby kobieta kpiła z naszego spóźnienia i dodatkowo z premedytacją nie pomogła nam znaleźć się na pokładzie odlatującego samolotu .
- O której godzinie odlatuje następny samolot ? - zapytał spanikowany pan Smith .
- O 17:18 , czyli za 4 godziny - powiedziała stewardessa i ostatni raz obdarzyła nas uśmiechem . - Przykro mi - dodała i odeszła .
Zrezygnowani udaliśmy się w kierunku okien . Lustrując rzędy szarych krzeseł , z których obić wychodziła stara żółta pianka , obserwowaliśmy samoloty . Między innymi nasz . Samolot , którym mieliśmy dolecieć na miejsce o umówionej godzinie . Teraz zostało nam tylko czekać .
Zauważywszy kilka wolnych miejsc , udaliśmy się w ich kierunku . Byliśmy zmęczeni ciągłymi podróżami , a kolejne oczekiwanie nie budziło w nas entuzjazmu .
Słaba i senna usiadłam na jednym z krzeseł . Postawiłam torbę na podręcznej walizce i zajęłam się przekopywaniem jej wnętrza w poszukiwaniu telefonu . Następnie przewinęłam na ekranie listę kontaktów i wyszukałam numer mamy .
Dawno z nią nie rozmawiałam - pomyślałam .
Serce zaczęło bić mi szybciej , gdy czekałam na połączenie . W domu jest duża różnica czasu , lecz w takiej sytuacji za wszelką cenę chciałam usłyszeć spokojny głos mamy .
Kiedy mama wreszcie zgłasza się w słuchawce , serce zatrzymuje się na chwilę , a płuca odmawiają posłuszeństwa .
- Nie zdążyłam na samolot - powiedziałam sennym głosem . Łzy zebrały się pod powiekami , lecz nie chciałam pokazać tego wszystkim , a przede wszystkim mamie .
- Co ? - zapytała mama . Słyszałam jej przyspieszony oddech i głośne bicie serca .
Westchnęłam i powtórzyłam :
- Nie zdążyłam na samolot .
Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza . Trwała ona kilkanaście sekund , lecz dla mnie była dłuuuuuuuuuuuuuuuuuugą przepaścią , dzielącą mnie i mamę .
- Jesteś tam ? - zapytałam , oczekując odpowiedzi .
- tak , tak - odpowiedziała . - Co teraz ?
- Nic - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami . - Lecimy następnym . Za 4 godziny .
Usłyszałam westchnięcie . Pomyślałam , że mamie spadł ogromny kamień z serca .
- To dobrze - odpowiedziała ze słyszalnie weselszym głosem . - A myślałam , że ... - nie dokończyła .
- Wiem , ja też , mamo - powiedziałam . - Wszystko będzie dobrze , zobaczysz . - zapewniałam ją , a sama nie wiedziałam , co będzie dalej .
- Jasne , ja to wiem - odpowiedziała . - Zadzwoń , jak już będziesz wiedzieć . Kocham cię ♥ - powiedziała i cmoknęła do słuchawki .
- Dobrze - odpowiedziałam . - Ja ciebie też , mamo . - zakończyłam i się rozłączyłam .
Schowałam telefon do torby i popatrzyłam na resztę .
- Co teraz ? - zapytałam .
Nikt nic nie wiedział . Wszystkie plany legły w gruzach .
Mam nadzieję , że wszystko się ułoży ... - pomyślałam .
Pozostało nam już tylko czekanie .
Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku . Pomimo tego , że na dworze nie było słońca i wiał wiatr , to nic nie zdołało popsuć nam tego dnia . Uśmiechnęłam się i uściskałam Amę na "dzień dobry" . Razem poszłyśmy po śniadanie . Kiedy zjadłyśmy , zabrałyśmy się za ubieranie . Nastawiłyśmy radiu na cały regulator i otwarłyśmy szafę . W ruch poszły wszystkie nasze ubrania .
Kiedy byłyśmy już gotowe , ja wyglądałam tak : www.ubiore.pl/style/95012 . Dodatkowo zrobiłam sobie delikatny makijaż i wyprostowałam włosy . Ama prezentowała się równie efektownie : www.ubiore.pl/style/94737 . Delikatnie się wymalowała , a włosy związała w wysoki prosty kucyk .
Pakowanie reszty ubrań zajęło nam dodatkową godzinę .
Kiedy wszyscy zebrali się w recepcji o umówionej godzinie , zauważyliśmy , że brakuje naszego opiekuna .
- O co chodzi ? - zapytał Daniel i razem z resztą chłopaków zaczął go szukać . Trwało to dłuższą chwilę i wszystkie bałyśmy się , że nie zdążymy na samolot . Nie chciałyśmy jednak , żeby nasze obawy potwierdziły się .
Gdy pan Smith odnalazł się , był w okropnym stanie : jego twarz postarzała go co najmniej o 10 lat , a ubranie było poplamione i wymięte . Na dodatek czuł się źle i bardzo słabo .
Wszyscy zaniemówiliśmy na jego widok .
- Yyyyyyyy ... - zaczęła Ama . - Więc ... co robimy ? - zapytała .
- Nic - odpowiedziałam i wzięłam do ręki walizkę . - Musimy dotrzeć na ten samolot .
Wszyscy byli zgodni . Nie tracąc czasu pozbieraliśmy wszystkie swoje rzeczy i ruszyliśmy na lotnisko .
Z powodu dużego natężenia ruchu ulicznego o tej godzinie nasza podróż trwała ponad godzinę .
Kiedy znaleźliśmy się wreszcie na lotnisku , zegar wskazywał 13:26 . Zostały tylko 4 minuty do odlotu samolotu !!!
W popłochu pobiegliśmy do punktu odprawy lotniczej .
- Przykro nam - poinformowała nas sympatyczna kobieta i uśmiechnęła się na pocieszenie .
- Co w takim razie możemy zrobić ? - zapytał pan Smith , który doszedł do siebie w drodze na lotnisko .
- Pozostaje nam tylko umieścić państwa w następnym samolocie - powiedziała kobieta z wymuszoną uprzejmością . Miało się wrażenie , jakby kobieta kpiła z naszego spóźnienia i dodatkowo z premedytacją nie pomogła nam znaleźć się na pokładzie odlatującego samolotu .
- O której godzinie odlatuje następny samolot ? - zapytał spanikowany pan Smith .
- O 17:18 , czyli za 4 godziny - powiedziała stewardessa i ostatni raz obdarzyła nas uśmiechem . - Przykro mi - dodała i odeszła .
Zrezygnowani udaliśmy się w kierunku okien . Lustrując rzędy szarych krzeseł , z których obić wychodziła stara żółta pianka , obserwowaliśmy samoloty . Między innymi nasz . Samolot , którym mieliśmy dolecieć na miejsce o umówionej godzinie . Teraz zostało nam tylko czekać .
Zauważywszy kilka wolnych miejsc , udaliśmy się w ich kierunku . Byliśmy zmęczeni ciągłymi podróżami , a kolejne oczekiwanie nie budziło w nas entuzjazmu .
Słaba i senna usiadłam na jednym z krzeseł . Postawiłam torbę na podręcznej walizce i zajęłam się przekopywaniem jej wnętrza w poszukiwaniu telefonu . Następnie przewinęłam na ekranie listę kontaktów i wyszukałam numer mamy .
Dawno z nią nie rozmawiałam - pomyślałam .
Serce zaczęło bić mi szybciej , gdy czekałam na połączenie . W domu jest duża różnica czasu , lecz w takiej sytuacji za wszelką cenę chciałam usłyszeć spokojny głos mamy .
Kiedy mama wreszcie zgłasza się w słuchawce , serce zatrzymuje się na chwilę , a płuca odmawiają posłuszeństwa .
- Nie zdążyłam na samolot - powiedziałam sennym głosem . Łzy zebrały się pod powiekami , lecz nie chciałam pokazać tego wszystkim , a przede wszystkim mamie .
- Co ? - zapytała mama . Słyszałam jej przyspieszony oddech i głośne bicie serca .
Westchnęłam i powtórzyłam :
- Nie zdążyłam na samolot .
Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza . Trwała ona kilkanaście sekund , lecz dla mnie była dłuuuuuuuuuuuuuuuuuugą przepaścią , dzielącą mnie i mamę .
- Jesteś tam ? - zapytałam , oczekując odpowiedzi .
- tak , tak - odpowiedziała . - Co teraz ?
- Nic - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami . - Lecimy następnym . Za 4 godziny .
Usłyszałam westchnięcie . Pomyślałam , że mamie spadł ogromny kamień z serca .
- To dobrze - odpowiedziała ze słyszalnie weselszym głosem . - A myślałam , że ... - nie dokończyła .
- Wiem , ja też , mamo - powiedziałam . - Wszystko będzie dobrze , zobaczysz . - zapewniałam ją , a sama nie wiedziałam , co będzie dalej .
- Jasne , ja to wiem - odpowiedziała . - Zadzwoń , jak już będziesz wiedzieć . Kocham cię ♥ - powiedziała i cmoknęła do słuchawki .
- Dobrze - odpowiedziałam . - Ja ciebie też , mamo . - zakończyłam i się rozłączyłam .
Schowałam telefon do torby i popatrzyłam na resztę .
- Co teraz ? - zapytałam .
Nikt nic nie wiedział . Wszystkie plany legły w gruzach .
Mam nadzieję , że wszystko się ułoży ... - pomyślałam .
Pozostało nam już tylko czekanie .
czwartek, 6 września 2012
UWAGA !!!
PRZEPRASZAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW BLOGA WWW.LIGHTS-OF-MANHATTAN.BLOGSPOT.COM ZA TO , ŻE PRZEZ OSTATNIE 4 TYGODNIE NIE DODAWALAM ŻADNEGO POSTU . WIĄŻĄ SIĘ Z TYM BRAK INTERNETU W OSTATNIM TYGODNIU WAKACJI ORAZ PROBLEMY ZDROWOTNE .
MYŚLĘ , ŻE DALEJ BĘDZIECIE TAK CHĘTNIE CZYTAĆ BLOGA , JAK DO TEJ PORY . : )
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM I OBIECUJĘ , ŻE W WOLNEJ CHWILI NADROBIĘ WSZYSTKIE ZALEGŁOŚCI Z LEKKIM NADMIAREM ♥♥♥
POZDROWIENIA I BUZIAKI DLA WSZYSTKICH ! ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; *
EMILA <333333333333 : ]
MYŚLĘ , ŻE DALEJ BĘDZIECIE TAK CHĘTNIE CZYTAĆ BLOGA , JAK DO TEJ PORY . : )
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM I OBIECUJĘ , ŻE W WOLNEJ CHWILI NADROBIĘ WSZYSTKIE ZALEGŁOŚCI Z LEKKIM NADMIAREM ♥♥♥
POZDROWIENIA I BUZIAKI DLA WSZYSTKICH ! ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; * ; *
EMILA <333333333333 : ]
piątek, 17 sierpnia 2012
APPETITE FOR SUCCESS !
Następnego dnia wstałam wcześniej . Ama jeszcze spała .
Nie będę jej przeszkadzać - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Cichutko podeszłam do szafy .
- Hmmm ... - zamruczałam . - Jak w taki dzień być sobą i jednocześnie wyglądać elegancko ?
Nagle moją twarz rozjaśnił uśmiech .
- Chyba już wiem - powiedziałam ucieszona i zabrałam się do dzieła . W dobrym humorze udałam się do łazienki . Założyłam to : http://www.ubiore.pl/style/90274/ , zrobiłam delikatny makijaż i lekko zakręciłam włosy . Kiedy wychodziłam z łazienki zauważyłam , że Amandy nie ma w pokoju . Zaniepokoiłam się . Zaczęłam dzwonić na jej komórkę , ale ta dzwoniła na stoliku nocnym .
Co do ... ?! - pomyślałam zdenerwowana . - No nic , spokojnie . Wdech i wydech .
Zaczęłam wolno i miarowo oddychać .
Nagle zamek w drzwiach zaskrzypiał i drzwi otworzyły się . Kiedy zobaczyłam kto to , kamień spadł mi z serca .
- Nidgy więcej mnie tak nie strasz , jasne ?! - krzyknęłam i się roześmiałam .
Ama stała i patrzyła na mnie zdezorientowanym wzrokiem .
- Ale ... o co chodzi ? - zapytała niewiennie . - Przyniosłam tylko dla nas kawę i coś do zjedzenia - powiedziała i się uśmiechnęła . - Proszę .
Postawiła przed mną ogromny kubek aromatycznej kawy i cały talerz naleśników i polewą czekoladową .
- Mniam ! - krzyknęłam . - Zgłodniałam . - popatrzyłam na Amę z wdzięcznością . - Dziękuję . - przytuliłam ją .
- Nie ma za co , głuptasie ! - powiedziała i obydwie zaczęłyśmy się śmiać .
Przy śniadaniu rozmawiałyśmy o całym wyjeździe . Ama ubrała leki koronkowy kombinezon ( http://www.ubiore.pl/style/90030/ ) , zrobiła delikatny makijaż i wyprostowała włosy z przedziałkiem na głowie .
Kiedy Byłyśmy już prawie gotowe , popatrzyłam na zegarek .
- Ama ! - krzyknęłam . - Na dół ! W tej chwili !
Szybko wzięłam torebkę i wypchnęłam Amę za drzwi .
Do rozpoczęcia audycji zostało 10 minut !!!
Na szczęście do studia dotarłyśmy na czas .
Cały dzień minął szybko i bez większych kłopotów .
Podczas powrotu do hotelu , pan Brown powiedział :
- Pojutrze lecimy w dalszą trasę , mianowicie do Francji . - w momencie moje oczy rozbłysły blaskiem , a serce zaczęło mocniej bić . - A jutro zapraszam wszystkich na świetną dyskotekę . - powiedział .
Hmmm ... - pomyślałam . - To może być niezły pomysł . Odbijemy się od rzeczywistości i zapomnimy o problemach .... Czemu nie ? ...
Następny dzień był podobny do poprzedniego . Wszyscy byli podekscytowani imprezą . A ja jakoś od rana źle się czułam ... Mimo wszystko nie chciałam popsuć nastroju Amie .
Była 18 , dyskoteka zaczynała się o 20 . Ama przygotowywała się do wyjścia .
Kiedy wyszła z łazienki , wyglądała ślicznie . Sukienka idealnie podkreślała jej atuty ( http://www.ubiore.pl/style/89871/ ) . Dodatkowo zwieńczyła wszystko perfekcyjnym smoky eyes i prostym wysokim kucykiem . Nadeszła moja kolej . W pewnej chwili nie wytrzymałam .
- Ama , źle się czuję . Chyba nie pójdę na tą dyskotekę . - wypuściłam powietrze i spuściłam wzrok .
Ama nic nie powiedziała . Usiadła koło mnie i mocno mnie przytuliła .
- Wszystko okey ? Co się stało ? - troskliwie na mnie popatrzyła .
- Chodzi o to ... - zaczęłam . - Ehhhh ... Cały dzień czuję , jakby całe życie ze mnie uszło ... Nic mnie nie cieszy i nie mam humoru . Po prostu jestem zmęczona .
- No to zaraz coś na to poradzimy - uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła z pokoju .
Po chwili wróciła i przyniosła dwa ogromne kawałki ciasta czekoladowego .
- Proszę - powiedziała triumfalnie i podała mi jeden talerzyk .
Przez kolejne pół godziny wspominałyśmy chwile spędzone w domu .
Wreszcie nadeszła 20 . Ama jeszcze tylko przypudrowała nosek i była gotowa do wyjścia .
- Napewno nie masz ochoty iść ? - zapytała z troską .
- Nie , zostanę i odpocznę trochę . - powiedziałam . - Napewno mi się to przyda . - uśmiechnęłam się i włączyłam telewizor .
- Jasne - podeszła i pocałowała mnie w czoło . - Śpij dobrze .
I wyszła .
Uśmiechnęłam się tylko do siebie . Ułożyłam się wygodnie w pościeli i za chwilę zasnęłam .
*** Cześć wszystkim !
Jak podoba Wam się ta historia ? Jeśli macie jakieś pomysły , śmiało piszcie w komentarzach : )
Emila ♥
Nie będę jej przeszkadzać - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Cichutko podeszłam do szafy .
- Hmmm ... - zamruczałam . - Jak w taki dzień być sobą i jednocześnie wyglądać elegancko ?
Nagle moją twarz rozjaśnił uśmiech .
- Chyba już wiem - powiedziałam ucieszona i zabrałam się do dzieła . W dobrym humorze udałam się do łazienki . Założyłam to : http://www.ubiore.pl/style/90274/ , zrobiłam delikatny makijaż i lekko zakręciłam włosy . Kiedy wychodziłam z łazienki zauważyłam , że Amandy nie ma w pokoju . Zaniepokoiłam się . Zaczęłam dzwonić na jej komórkę , ale ta dzwoniła na stoliku nocnym .
Co do ... ?! - pomyślałam zdenerwowana . - No nic , spokojnie . Wdech i wydech .
Zaczęłam wolno i miarowo oddychać .
Nagle zamek w drzwiach zaskrzypiał i drzwi otworzyły się . Kiedy zobaczyłam kto to , kamień spadł mi z serca .
- Nidgy więcej mnie tak nie strasz , jasne ?! - krzyknęłam i się roześmiałam .
Ama stała i patrzyła na mnie zdezorientowanym wzrokiem .
- Ale ... o co chodzi ? - zapytała niewiennie . - Przyniosłam tylko dla nas kawę i coś do zjedzenia - powiedziała i się uśmiechnęła . - Proszę .
Postawiła przed mną ogromny kubek aromatycznej kawy i cały talerz naleśników i polewą czekoladową .
- Mniam ! - krzyknęłam . - Zgłodniałam . - popatrzyłam na Amę z wdzięcznością . - Dziękuję . - przytuliłam ją .
- Nie ma za co , głuptasie ! - powiedziała i obydwie zaczęłyśmy się śmiać .
Przy śniadaniu rozmawiałyśmy o całym wyjeździe . Ama ubrała leki koronkowy kombinezon ( http://www.ubiore.pl/style/90030/ ) , zrobiła delikatny makijaż i wyprostowała włosy z przedziałkiem na głowie .
Kiedy Byłyśmy już prawie gotowe , popatrzyłam na zegarek .
- Ama ! - krzyknęłam . - Na dół ! W tej chwili !
Szybko wzięłam torebkę i wypchnęłam Amę za drzwi .
Do rozpoczęcia audycji zostało 10 minut !!!
Na szczęście do studia dotarłyśmy na czas .
Cały dzień minął szybko i bez większych kłopotów .
Podczas powrotu do hotelu , pan Brown powiedział :
- Pojutrze lecimy w dalszą trasę , mianowicie do Francji . - w momencie moje oczy rozbłysły blaskiem , a serce zaczęło mocniej bić . - A jutro zapraszam wszystkich na świetną dyskotekę . - powiedział .
Hmmm ... - pomyślałam . - To może być niezły pomysł . Odbijemy się od rzeczywistości i zapomnimy o problemach .... Czemu nie ? ...
Następny dzień był podobny do poprzedniego . Wszyscy byli podekscytowani imprezą . A ja jakoś od rana źle się czułam ... Mimo wszystko nie chciałam popsuć nastroju Amie .
Była 18 , dyskoteka zaczynała się o 20 . Ama przygotowywała się do wyjścia .
Kiedy wyszła z łazienki , wyglądała ślicznie . Sukienka idealnie podkreślała jej atuty ( http://www.ubiore.pl/style/89871/ ) . Dodatkowo zwieńczyła wszystko perfekcyjnym smoky eyes i prostym wysokim kucykiem . Nadeszła moja kolej . W pewnej chwili nie wytrzymałam .
- Ama , źle się czuję . Chyba nie pójdę na tą dyskotekę . - wypuściłam powietrze i spuściłam wzrok .
Ama nic nie powiedziała . Usiadła koło mnie i mocno mnie przytuliła .
- Wszystko okey ? Co się stało ? - troskliwie na mnie popatrzyła .
- Chodzi o to ... - zaczęłam . - Ehhhh ... Cały dzień czuję , jakby całe życie ze mnie uszło ... Nic mnie nie cieszy i nie mam humoru . Po prostu jestem zmęczona .
- No to zaraz coś na to poradzimy - uśmiechnęła się tajemniczo i wyszła z pokoju .
Po chwili wróciła i przyniosła dwa ogromne kawałki ciasta czekoladowego .
- Proszę - powiedziała triumfalnie i podała mi jeden talerzyk .
Przez kolejne pół godziny wspominałyśmy chwile spędzone w domu .
Wreszcie nadeszła 20 . Ama jeszcze tylko przypudrowała nosek i była gotowa do wyjścia .
- Napewno nie masz ochoty iść ? - zapytała z troską .
- Nie , zostanę i odpocznę trochę . - powiedziałam . - Napewno mi się to przyda . - uśmiechnęłam się i włączyłam telewizor .
- Jasne - podeszła i pocałowała mnie w czoło . - Śpij dobrze .
I wyszła .
Uśmiechnęłam się tylko do siebie . Ułożyłam się wygodnie w pościeli i za chwilę zasnęłam .
*** Cześć wszystkim !
Jak podoba Wam się ta historia ? Jeśli macie jakieś pomysły , śmiało piszcie w komentarzach : )
Emila ♥
wtorek, 14 sierpnia 2012
AS A BIRD OF PARADISE : )
Podróż samolotem dłużyła się niesamowicie . W pewnym momencie nie wytrzymałam i powiedziałam do Amy :
- Idę się przejść . Chcesz coś do picia ?
- Wszystko w porządku ? - zapytała zatroskana .
- Jasne ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mam dość tego siedzenia .
- Nie ma sprawy - powiedziała i wróciła do lektury książki .
Mimo tego , że samolot był mały , miał mnóstwo rozwiązań dla ludzi takich , jak ja - barek , sala telewizyjna , itp .
Poszłam w kierunku barku . Wzięłam paczkę chipsów , słonych paluszków i dwie puszki coca - coli . Wracając na miejsce dostrzegłam lekkie zamieszanie w tylnej części samolotu , odgrodzonej ciemną kotarą .
Ciekawe , o co chodzi ... - pomyślałam .
Nie zastanawiając się długo udałam się w tamtym kierunku .
Przed wejściem stało dwóch wysokich mężczyzn w garniturach i z ciemnymi okularami na nosie .
- Wstęp wzbroniony - powiedział jeden z nich . - Pani Lopez nie życzy sobie tłumów przy jej osobie .
Pani Lopez ? - pomyślałam . - Czy chodzi o ...
Gdy zrezygnowana miałam odchodzić , nagle niespodziewanie kurtyna lekko się rozchyliła . W ogromnym fotelu , przy asyście mnóstwa ludzi , siedziała sama Jennifer Lopez ! Ukradkiem spojrzałam na dwóch ochroniarzy . Pospiesznie wyciągnęłam telefon z kieszeni i szybko zrobiłam zdjęcie gwieździe .
Kiedy znalazłam się z powrotem na miejscu , Ama spała .
Opowiem jej o wszystkim jak się obudzi - pomyślałam . - Napewno nie uwierzy !
Trzy godziny później samolot przygotował się do lądowania . Ukradkiem popatrzyłam w stronę ciemnej kurtyny . Mężczyźni nadal stali na swoich miejscach .
Kiedy wszyscy wysiedliśmy z samolotu i wzięliśmy swoje bagaże , zauważyliśmy wysokiego mężczyznę , który stał przy punkcie informacji z ogromną kartką . Wypisane były na niej nasze imiona i nazwiska . Gdy podeszliśmy do niego , przedstawił się nam jako wspólnik pana Smitha .
- Zapraszam wszystkich do samochodu - powiedział i wskazał wyjście z lotniska .
Na zewnątrz była piękna pogoda . Słońce mocno świeciło , a żar lał się z nieba . Wszyscy staliśmy przez pięknym i nowoczesnym budynkiem Lotniska Chopina w Warszawie .
- Gotowi ? - zapytał pan Brown , zapalając samochód . - To w drogę !
Przeszło godzinę jechaliśmy mini-vanem do centrum Warszawy . Od razu pan Brown zawiózł nas do jednego z lepszych hoteli w mieście .
- Czujcie się jak u siebie - powiedział , a jego twarz rozjaśnił duży uśmiech .
Długo zajęło nam ulokowanie się w pokojach . Ja zamieszkałam z Amą , Daniel z Matem i Louisem . O 20 poszliśmy na kolację . Pierwszy raz jadłam polskie potrawy ! - pierogi czy zupę pomidorową .
Po kolacji trochę się odświerzyłyśmy ( ubrałam to : http://www.ubiore.pl/style/89592/ ) i wszyscy poszliśmy do sali konferencyjnej .
- Zebrałem was tu - zaczął pan Brown . - Aby zapoznać was z jutrzejszym programem .
Rozdał nam kartki , na których widniały tabele " dyżurów " .
- No więc tak - powiedział pan Brown . - Jutrzejszy dzień przeżyjemy wszyscy . Razem o 8 pojedziemy do kwatery głównej , mieszczącej się przy Pałacu Kultury i Nauki . O 9 zaczyna się audycja , emitowana na żywo .
Zmierzył nas surowym wzrokiem , a potem się uśmiechnął .
- Oczekuję od was odświętnego ubrania - powiedział .
Westchnął i dokończył .
- Wkrótce dowiecie się o programie na następne dni pobytu . - zakończył . - A teraz możecie udać się na krótką wycieczkę zapoznawczą . - jego oczy zabłyszczały , a usta ułożył się w tajemniczy uśmieszek .
Natychmiast wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się w kierunku centrum . Szliśmy przed siebie delektując się miastem późną porą . Wreszcie zmęczeni usiedliśmy w uroczej kawiarence . Każdy zamówił aromatyczną kawę .
Szkoda , że mama tego nie widzi ... - pomyślałam .
W tej samej chwili bez zastanowienia wyciągnęłam telefon i napisałam :
" Cześć mamo : ) . Jesteśmy w Warszawie - miasto piękne , jedzenie pyszne . Szkoda , że cię tu nie ma . W każdej wolnej chwili spróbuję robić kilka zdjęć . Twoim marzeniem zawsze było zobaczenie jednych z najpiękniejszych miast świata . Zobaczysz , po powrocie będziesz miała wrażenie , jakbyś tu była <3 . Kocham cie ! ♥ ; * "
Po chwili mama odpisała :
" Dziękuję za wszystko ♥ " .
Schowałam telefon i uśmiechnęłam się tajemniczo .
Po powrocie do hotelu szybko się umyłam i poszłam spać .
Czeka nas jutro bardzo ciężki dzień ... - pomyślałam .
Ostatni raz popatrzyłam na telefon i się uśmiechnęłam . Gdy zasypiałam , zegarek wskazywał 0:00 .
*** Cześć wszystkim ! : *
Jak się macie ? Jak podoba Wam się początek nowej przygody Shelly i jej przyjaciół ? <3<3
Dziękuję za odwiedzanie mojego bloga . Teraz tylko proszę o komentarze !!! ♥
- Idę się przejść . Chcesz coś do picia ?
- Wszystko w porządku ? - zapytała zatroskana .
- Jasne ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mam dość tego siedzenia .
- Nie ma sprawy - powiedziała i wróciła do lektury książki .
Mimo tego , że samolot był mały , miał mnóstwo rozwiązań dla ludzi takich , jak ja - barek , sala telewizyjna , itp .
Poszłam w kierunku barku . Wzięłam paczkę chipsów , słonych paluszków i dwie puszki coca - coli . Wracając na miejsce dostrzegłam lekkie zamieszanie w tylnej części samolotu , odgrodzonej ciemną kotarą .
Ciekawe , o co chodzi ... - pomyślałam .
Nie zastanawiając się długo udałam się w tamtym kierunku .
Przed wejściem stało dwóch wysokich mężczyzn w garniturach i z ciemnymi okularami na nosie .
- Wstęp wzbroniony - powiedział jeden z nich . - Pani Lopez nie życzy sobie tłumów przy jej osobie .
Pani Lopez ? - pomyślałam . - Czy chodzi o ...
Gdy zrezygnowana miałam odchodzić , nagle niespodziewanie kurtyna lekko się rozchyliła . W ogromnym fotelu , przy asyście mnóstwa ludzi , siedziała sama Jennifer Lopez ! Ukradkiem spojrzałam na dwóch ochroniarzy . Pospiesznie wyciągnęłam telefon z kieszeni i szybko zrobiłam zdjęcie gwieździe .
Kiedy znalazłam się z powrotem na miejscu , Ama spała .
Opowiem jej o wszystkim jak się obudzi - pomyślałam . - Napewno nie uwierzy !
Trzy godziny później samolot przygotował się do lądowania . Ukradkiem popatrzyłam w stronę ciemnej kurtyny . Mężczyźni nadal stali na swoich miejscach .
Kiedy wszyscy wysiedliśmy z samolotu i wzięliśmy swoje bagaże , zauważyliśmy wysokiego mężczyznę , który stał przy punkcie informacji z ogromną kartką . Wypisane były na niej nasze imiona i nazwiska . Gdy podeszliśmy do niego , przedstawił się nam jako wspólnik pana Smitha .
- Zapraszam wszystkich do samochodu - powiedział i wskazał wyjście z lotniska .
Na zewnątrz była piękna pogoda . Słońce mocno świeciło , a żar lał się z nieba . Wszyscy staliśmy przez pięknym i nowoczesnym budynkiem Lotniska Chopina w Warszawie .
- Gotowi ? - zapytał pan Brown , zapalając samochód . - To w drogę !
Przeszło godzinę jechaliśmy mini-vanem do centrum Warszawy . Od razu pan Brown zawiózł nas do jednego z lepszych hoteli w mieście .
- Czujcie się jak u siebie - powiedział , a jego twarz rozjaśnił duży uśmiech .
Długo zajęło nam ulokowanie się w pokojach . Ja zamieszkałam z Amą , Daniel z Matem i Louisem . O 20 poszliśmy na kolację . Pierwszy raz jadłam polskie potrawy ! - pierogi czy zupę pomidorową .
Po kolacji trochę się odświerzyłyśmy ( ubrałam to : http://www.ubiore.pl/style/89592/ ) i wszyscy poszliśmy do sali konferencyjnej .
- Zebrałem was tu - zaczął pan Brown . - Aby zapoznać was z jutrzejszym programem .
Rozdał nam kartki , na których widniały tabele " dyżurów " .
- No więc tak - powiedział pan Brown . - Jutrzejszy dzień przeżyjemy wszyscy . Razem o 8 pojedziemy do kwatery głównej , mieszczącej się przy Pałacu Kultury i Nauki . O 9 zaczyna się audycja , emitowana na żywo .
Zmierzył nas surowym wzrokiem , a potem się uśmiechnął .
- Oczekuję od was odświętnego ubrania - powiedział .
Westchnął i dokończył .
- Wkrótce dowiecie się o programie na następne dni pobytu . - zakończył . - A teraz możecie udać się na krótką wycieczkę zapoznawczą . - jego oczy zabłyszczały , a usta ułożył się w tajemniczy uśmieszek .
Natychmiast wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się w kierunku centrum . Szliśmy przed siebie delektując się miastem późną porą . Wreszcie zmęczeni usiedliśmy w uroczej kawiarence . Każdy zamówił aromatyczną kawę .
Szkoda , że mama tego nie widzi ... - pomyślałam .
W tej samej chwili bez zastanowienia wyciągnęłam telefon i napisałam :
" Cześć mamo : ) . Jesteśmy w Warszawie - miasto piękne , jedzenie pyszne . Szkoda , że cię tu nie ma . W każdej wolnej chwili spróbuję robić kilka zdjęć . Twoim marzeniem zawsze było zobaczenie jednych z najpiękniejszych miast świata . Zobaczysz , po powrocie będziesz miała wrażenie , jakbyś tu była <3 . Kocham cie ! ♥ ; * "
Po chwili mama odpisała :
" Dziękuję za wszystko ♥ " .
Schowałam telefon i uśmiechnęłam się tajemniczo .
Po powrocie do hotelu szybko się umyłam i poszłam spać .
Czeka nas jutro bardzo ciężki dzień ... - pomyślałam .
Ostatni raz popatrzyłam na telefon i się uśmiechnęłam . Gdy zasypiałam , zegarek wskazywał 0:00 .
*** Cześć wszystkim ! : *
Jak się macie ? Jak podoba Wam się początek nowej przygody Shelly i jej przyjaciół ? <3<3
Dziękuję za odwiedzanie mojego bloga . Teraz tylko proszę o komentarze !!! ♥
czwartek, 9 sierpnia 2012
CHECKMATE !
I nadszedł wreszcie ten upragniony dzień .
Pogoda była idealna .
W sam raz na zmiany - pomyślałam i zachichotałam .
Samolot mieliśmy o 15 , a była 9 . Zostały jakieś cztery godziny do wyjścia .
Uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki . Szybko ubrałam się ( www.ubiore.pl/style/88603 ) , wyprostowałam włosy z przedziałkiem na środku głowy i zrobiłam delikatny makijaż .
Idealnie - powiedziałam do siebie , przeglądając się w lustrze .
Zeszłam na dół . Widziałam , że mama siedzi w ogrodzie z gazetą w ręku . Zrobiłam dwie kawy i wyszłam na zewnątrz .
- Cześć mamo ! - powiedziałam , stawiając kubki na szklanym stoliku .
- O , hej ! - odpowiedziała i się uśmiechnęła . - Już nie śpisz ?
- O tej godzinie ? Nie ! - powiedziałam i się zaśmiałam . - Przecież o 13 zawozisz mnie i Amę na lotnisko , pamiętasz ?
- Jak to ?! - zapytała oburzona mama . - Jasne , że pamiętam - uśmiechnęła się do mnie .
- Całe szczęście ! Bo już się przestraszyłam ! - kamień spadł mi z serca . - No to w takim razie opowiadaj , jak było ! - zaczęłam .
- Rewelacja ! - odpowiedziała . - Cieszę się , że miałam okazję spotkać się z takimi profesjonalistami . Dużo się nauczyłam . Zyskałam wiele ciekawych inspiracji . Teraz mam kilka nowych pomysłów , jak rozkręcić restaurację . - zakończyła i się uśmiechnęła .
- No to świetnie ! - powiedziałam . - Cieszę się , że jesteś szczęśliwa .
Podeszłam do niej i ją przytuliłam .
- W takim razie idę się pakować . Juppi ! - krzyknęłam z radości . Już nie mogłam się doczekać wyjazdu i naszych wspólnych wakacji .
Długo stałam przed otwartą szafą . Pierwszy raz byłam zaangażowana w taki projekt . Nie miałam pojęcia , jak mam wyglądać .
Po prostu bądź sobą , Shell - pomyślałam i zrobiłam dwa głębokie wdechy .
Po chwili moja walizka była zapakowana po brzegi i gotowa do drogi . Zadzwoniłam do Amandy .
- Cześć ! - krzyknełam do słuchawki . - Jak tam przygotowania ?
- Idą w zawrotnym tępie ! Niedługo kończę . - powiedziała . - A ty ?
- Ja już jestem gotowa . - odpowiedziałam i popatrzyłam na pękającą w szwach walizkę .
- No to przygotuj się na moje wejście za kilka godzin ! - w słuchawce słychać było jej ciepły śmiech .
- Jasne , jasne ! Nic nie robię , tylko na ciebie czekam ! - powiedziałam z ironią w głosie .
- No to się cieszę ! - odpowiedziała i obie zaczęłyśmy się śmiać .
- Muszę kończyć , bo mam jeszcze kilka spraw do załatwienia - po chwili powiedziała Ama .
- Okey , nie ma sprawy - uśmiechnęłam się . - Tylko się nie spóźnij ! - przypomniałam .
- Dobrze - odpowiedziała . - Kocham cię i do zobaczenia !
Nie mogłam znaleźć sobie miejsca . Cały czas krzątałam się bez potrzeby .
Kiedy nadeszła godzina 13 , zadzwonił dzwonek do drzwi .
- Ja otworzę mamo ! - krzyknęłam i zbiegłam na dół .
W drzwiach stała Ama . Gdy tylko odstawiła walizkę , wpadłyśmy sobie w ramiona . Śmiałyśmy się i skakałyśmy po całym hollu .
Ama rozglądała się po pomieszczeniu .
- A gdzie twoja walizka , Shell ? - zapytała zdziwiona .
- W samochodzie - powiedziała mama wychodząc z kuchni . - Proszę , to dla was . - uśmiechnęła się i wręczyła nam dwie papierowe torebki - dla każdej po jednej .
- Gdybyście zgłodniały w drodze - wyjaśniła .
W środku był croissant z budyniem , butelka soku owocowego i kilka cukierków miętowych .
- Dziękujemy - powiedziałyśmy równocześnie z Amą .
- No to co ? - zapytała mama . - Gotowe do drogi ?
- Jasne ! - krzyknęłyśmy i jak burza wypadłyśmy z domu .
Chwilę potem wszytkie siedziałyśmy w samochodzie i zajadałyśmy się miętówkami .
Kiedy dojechałyśmy na miejsce , w głównym budynku kotłowały się tłumy ludzi !
- No nic - powiedziała mama . - Tak czy tak musimy dotrzeć do miejsca zbiórki .
Pomimo naszych szczerych starań , w wyznaczone miejsce dotarłyśmy z 10 minutowym opóźnieniem .
- To się nazywa wejście smoka ! - Daniel próbował rozładować napiętą atmosferę .
- Przepraszamy za spóźnienie - powiedziałam do pana Smitha .
- Nie ma sprawy - odpowiedział pospiesznie . - Ważne , że dodarłyście na miejsce .
Po chwili pan Smith zniknął w tłumie . Rozglądałam się za nim . Bez skutku .
- Poszedł załatwić coś ze stewardessą . - powiedział Mat . - Cześć .
- O , cześć ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mat , Lilly , to jest Amanda . - wskazałam na przyjaciółkę , stojącą za moimi plecami .
- Witaj - powiedziała i wyciągneła do nich rękę . Oboje ją uścisnęli i uśmiechnęli się do Amy na pocieszenie .
- Widzę , że Daniela już znacie - powiedziałam do nich i się zaśmiałam .
Razem z Lilly na lotnisko przyszły dwie dziewczyny - Alex i Amber . To były jej siostry , bliźniaczki tak na marginesie .
Z Matem przyszła Katy i Louis - dziewczyna Mata i jego przyjaciel .
Gdy wszyscy już się zapoznali , dołączył do nas pan Smith oznajmiając , że już czas udać się do samolotu . Pospiesznie pożegnałam się z mamą , wzięłam swoją walizkę i z Amą pod ręką poszłyśmy we wskazanym kierunku .
Siedząc w samolocie napisałam smsa do mamy : " Siedzimy w samolocie . Wszyscy dobrze się czujemy . Na bieżąco będę ci zdawać relacje . Kocham cię ♥ . "
Po minucie przyszedł sms od mamy : " Okey . Bawcie się dobrze. Czekam na wiadomości . Uważajcie na siebie . Ja też cię kocham ♥ . "
*** Cześć , jak się macie ? : )
Mam nadzieję , że od teraz vena będzie dopisywać . Mam kilka ciekawych pomysłów na rozkręcenie fabuły , które myślę że Was zainteresują . Żeby się o tym przekonać czytajcie mojego bloga ♥
Pogoda była idealna .
W sam raz na zmiany - pomyślałam i zachichotałam .
Samolot mieliśmy o 15 , a była 9 . Zostały jakieś cztery godziny do wyjścia .
Uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki . Szybko ubrałam się ( www.ubiore.pl/style/88603 ) , wyprostowałam włosy z przedziałkiem na środku głowy i zrobiłam delikatny makijaż .
Idealnie - powiedziałam do siebie , przeglądając się w lustrze .
Zeszłam na dół . Widziałam , że mama siedzi w ogrodzie z gazetą w ręku . Zrobiłam dwie kawy i wyszłam na zewnątrz .
- Cześć mamo ! - powiedziałam , stawiając kubki na szklanym stoliku .
- O , hej ! - odpowiedziała i się uśmiechnęła . - Już nie śpisz ?
- O tej godzinie ? Nie ! - powiedziałam i się zaśmiałam . - Przecież o 13 zawozisz mnie i Amę na lotnisko , pamiętasz ?
- Jak to ?! - zapytała oburzona mama . - Jasne , że pamiętam - uśmiechnęła się do mnie .
- Całe szczęście ! Bo już się przestraszyłam ! - kamień spadł mi z serca . - No to w takim razie opowiadaj , jak było ! - zaczęłam .
- Rewelacja ! - odpowiedziała . - Cieszę się , że miałam okazję spotkać się z takimi profesjonalistami . Dużo się nauczyłam . Zyskałam wiele ciekawych inspiracji . Teraz mam kilka nowych pomysłów , jak rozkręcić restaurację . - zakończyła i się uśmiechnęła .
- No to świetnie ! - powiedziałam . - Cieszę się , że jesteś szczęśliwa .
Podeszłam do niej i ją przytuliłam .
- W takim razie idę się pakować . Juppi ! - krzyknęłam z radości . Już nie mogłam się doczekać wyjazdu i naszych wspólnych wakacji .
Długo stałam przed otwartą szafą . Pierwszy raz byłam zaangażowana w taki projekt . Nie miałam pojęcia , jak mam wyglądać .
Po prostu bądź sobą , Shell - pomyślałam i zrobiłam dwa głębokie wdechy .
Po chwili moja walizka była zapakowana po brzegi i gotowa do drogi . Zadzwoniłam do Amandy .
- Cześć ! - krzyknełam do słuchawki . - Jak tam przygotowania ?
- Idą w zawrotnym tępie ! Niedługo kończę . - powiedziała . - A ty ?
- Ja już jestem gotowa . - odpowiedziałam i popatrzyłam na pękającą w szwach walizkę .
- No to przygotuj się na moje wejście za kilka godzin ! - w słuchawce słychać było jej ciepły śmiech .
- Jasne , jasne ! Nic nie robię , tylko na ciebie czekam ! - powiedziałam z ironią w głosie .
- No to się cieszę ! - odpowiedziała i obie zaczęłyśmy się śmiać .
- Muszę kończyć , bo mam jeszcze kilka spraw do załatwienia - po chwili powiedziała Ama .
- Okey , nie ma sprawy - uśmiechnęłam się . - Tylko się nie spóźnij ! - przypomniałam .
- Dobrze - odpowiedziała . - Kocham cię i do zobaczenia !
Nie mogłam znaleźć sobie miejsca . Cały czas krzątałam się bez potrzeby .
Kiedy nadeszła godzina 13 , zadzwonił dzwonek do drzwi .
- Ja otworzę mamo ! - krzyknęłam i zbiegłam na dół .
W drzwiach stała Ama . Gdy tylko odstawiła walizkę , wpadłyśmy sobie w ramiona . Śmiałyśmy się i skakałyśmy po całym hollu .
Ama rozglądała się po pomieszczeniu .
- A gdzie twoja walizka , Shell ? - zapytała zdziwiona .
- W samochodzie - powiedziała mama wychodząc z kuchni . - Proszę , to dla was . - uśmiechnęła się i wręczyła nam dwie papierowe torebki - dla każdej po jednej .
- Gdybyście zgłodniały w drodze - wyjaśniła .
W środku był croissant z budyniem , butelka soku owocowego i kilka cukierków miętowych .
- Dziękujemy - powiedziałyśmy równocześnie z Amą .
- No to co ? - zapytała mama . - Gotowe do drogi ?
- Jasne ! - krzyknęłyśmy i jak burza wypadłyśmy z domu .
Chwilę potem wszytkie siedziałyśmy w samochodzie i zajadałyśmy się miętówkami .
Kiedy dojechałyśmy na miejsce , w głównym budynku kotłowały się tłumy ludzi !
- No nic - powiedziała mama . - Tak czy tak musimy dotrzeć do miejsca zbiórki .
Pomimo naszych szczerych starań , w wyznaczone miejsce dotarłyśmy z 10 minutowym opóźnieniem .
- To się nazywa wejście smoka ! - Daniel próbował rozładować napiętą atmosferę .
- Przepraszamy za spóźnienie - powiedziałam do pana Smitha .
- Nie ma sprawy - odpowiedział pospiesznie . - Ważne , że dodarłyście na miejsce .
Po chwili pan Smith zniknął w tłumie . Rozglądałam się za nim . Bez skutku .
- Poszedł załatwić coś ze stewardessą . - powiedział Mat . - Cześć .
- O , cześć ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mat , Lilly , to jest Amanda . - wskazałam na przyjaciółkę , stojącą za moimi plecami .
- Witaj - powiedziała i wyciągneła do nich rękę . Oboje ją uścisnęli i uśmiechnęli się do Amy na pocieszenie .
- Widzę , że Daniela już znacie - powiedziałam do nich i się zaśmiałam .
Razem z Lilly na lotnisko przyszły dwie dziewczyny - Alex i Amber . To były jej siostry , bliźniaczki tak na marginesie .
Z Matem przyszła Katy i Louis - dziewczyna Mata i jego przyjaciel .
Gdy wszyscy już się zapoznali , dołączył do nas pan Smith oznajmiając , że już czas udać się do samolotu . Pospiesznie pożegnałam się z mamą , wzięłam swoją walizkę i z Amą pod ręką poszłyśmy we wskazanym kierunku .
Siedząc w samolocie napisałam smsa do mamy : " Siedzimy w samolocie . Wszyscy dobrze się czujemy . Na bieżąco będę ci zdawać relacje . Kocham cię ♥ . "
Po minucie przyszedł sms od mamy : " Okey . Bawcie się dobrze. Czekam na wiadomości . Uważajcie na siebie . Ja też cię kocham ♥ . "
*** Cześć , jak się macie ? : )
Mam nadzieję , że od teraz vena będzie dopisywać . Mam kilka ciekawych pomysłów na rozkręcenie fabuły , które myślę że Was zainteresują . Żeby się o tym przekonać czytajcie mojego bloga ♥
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
THE BRIGHT SIDE OF POWER
Dwa dni minęły bardzo szybko . W radiu panował nastrój jak w ulu : ciągłe telefony , e-maile i mnóstwo dokumentów związanych z wyjazdem .
W środę rano obudziłam się pełna pozytywnej energii . Zauważyłam , że dostałam sms'a od Amandy .
- Wstawaj śpichu ! - pisała . - To już niedługo ! A dziś ... ZAKUPY !!!
Nagle niespodziewanie się uśmiechnęłam .
Nareszcie będę miała trochę czasu , aby pobyć ze swoimi przyjaciółmi . Bardzo mi tego brakowało . W ciągłym pośpiechu nie miałam czasu nawet na małą kawę czy choć krótką rozmowę . W te wakacje wszystko się zmieni . Na lepsze . Nadrobię wszystkie zaległości - pomyślałam .
Za oknem była piękna pogoda .
Idealna na zakupy - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Szybko się ubrałam ( www.ubiore.pl/style/88056 ) , zrobiłam warkocza na bok , delikatny makijaż i zeszłam na dół .
Mama była już od dawna na nogach . Uśmiechnęłam się na jej widok .
- Wow ! Mamo ! - powiedziałam zdziwiona . - Jak ty ...
- Co ja ? - zapytała i się zaśmiała .
Miała na sobie piękną sukienkę : www.ubiore.pl/style/87990 .
- Ty ... pięknie wyglądasz - powiedziałam i się zarumieniłam .
- Aaaaaa , dziękuję - odpowiedziała i mnie przytuliła .
- Czy jest jakaś ważna okazja , na którą się tak wystriłaś ? - zapytałam ciekawa .
- Tak - odpowiedziała . - Dziś w restauracji jest ważna konferencja . Chodzi o to , że inna resteuracja stara się o współpracę z moją . A oprócz tego chcę zrobić jak najlepsze wrażenie na gościach .
Uśmiechnęłam się . Mama była piękną kobietą . Zawsze starała się podkreślać swoje atuty . Dziś wyglądała nadzwyczaj cudownie .
Popatrzyłam na nią . Świetnie dopasowana fryzura ( proste włosy z przedziałkiem na środku głowy ) odejmowała jej lat . Dodatkowo delikatny makijaż dodawał jej uroku .
- Napewno zrobisz dobre wrażenie , mamo - powiedziałam . - Wierzę , że ci się uda .
- Dziękuję - powiedziała . - I nawzajem . Mam nadzieję , że będziecie się dobrze bawić na zakupach . - uśmiechnęła się .
- Dzięki - odpowiedziałam .
Już miałam wychodzić , gdy nagle mama mnie zatrzymała .
- O co chodzi ? - zapytałam ciekawa .
Niepodziewanie wyciągnęłą mocno czerwoną kopertę z teczki .
- Wiem , że ostatnio nie miałam dla ciebie czasu - zaczeła . - Dopiero niedawno uzmysłowiłam sobie , jak jesteś dla mnie ważna i za wszelką cenę chcę cię chronić . Proszę , to dla ciebie .
Podała mi kopertę . Byłam bardzo ciekawa , co jest w środku .
- Ale z jakiej to okazji ? - zapytałam zdziwiona .
- Twoich ostatnich urodzin - powiedziała . - W ten dzień do późna siedziałam w pracy i nawet nie miałam okazji , aby dać ci prezent .
- Dziękuję - uśmiechnęłam się .
Byłam bardzo zdziwiona . Spojrzałam na mamę . Ona tylko skinęłą głową , aby dodać mi odwagi . Znowu popatrzyłam na kopertę i delikatnie ją otworzyłam .
W środku znalazłam duży plik banknotów .
- Dziękuję ! - krzyknęłam i rzuciłam się mamie na szyję .
- To dodałam w ostatniej chwili - powiedziała tajemniczo .
Czyli ... - pomyślałam .
- W środku jest coś jeszcze - miałam wrażenie , jakby mama czytała w moich myślach .
Z ogromnym zaskoczenim popatrzyłam w głąb koperty . Na pierwszy rzut oka niczego tam nie było . Po dłuższym wpatrywaniu się w czerwień dostrzegłam mały połyskujący przedmiot . Szybko zanurzyłam rękę i po chwili wyciągnęłam ...
- Jejciu ! - krzyknęłam . - Jest piękna ! Dziękuję !
Na moim nagdarstku połyskiwała śliczna mała złota branzoletka - www.ubiore.pl/yes-zlota-branzoletka-zdf7575,p3945.html .
Miałam wypieki na twarzy od emocji . Podeszłam do mamy i ją przytuliłam .
- Dziękuję za wspaniałe prezenty - powiedziałam . - Dziękuję za wszystko , co dla mnie robisz . Jesteś wspaniała . Kocham cię .
Mama nic nie odpowiedziała . Wiedziała , że największym skarbem jest szczęście jej córki . Dwie łzy spłyneły po jej policzku . Wiedziałam , że to łzy szczęścia .
Wychodząc z domu jeszcze raz podziękowałam mamie za wszpaniałe prezenty . Branzoletkę zawiesiłam na nadgarstku , a pieniądze schowałam do portfela .
Dziś napewno się przydadzą - pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie .
Kiedy dochodziłam do centrum handlowego , Ama już na mnie czekała . Od razu pobiegła w moim kierunku . Z daleka zaczęła wołać .
- Hej hej słońce ! Co tam słychać ? - zapytała .
- Rawelacja ! - odpowiedziałam i tajemniczo się uśmiechnęłam .
- No to opowiadaj o co chodzi ! Bo już się nie mogę doczekać ! - krzykneła i razem zaczęłyśmy się śmiać .
Długo chodziłyśmy po sklepach .
Pieniądze , które dostałam dziś od mamy bardzo się przydały - pomyślałam .
Razem z Amą zrobiłyśmy ogromne zakupy . Śmiałyśmy się pod natłokiem wielu toreb .
Zmęczone i zadowolone ze wspólnych zakupów usiadłyśmy , aby coś zjeść .
- No to opowiadaj z jakiego powodu masz taki super humorek ! - powiedziała Ama .
- Z tego - uśmiechnęłam się i podsunęłam jej rękę .
Amandzie aż zaświeciły się oczy . Wpatrywała się w drobną branzoletkę z zachwytem .
- Dziś rano zaskoczyła mnie mama - zaczęłam . - Przed wyjściem dała mi czerwoną kopertę . W środku były pieniądze i to cudo . - popatrzyłam na branzoletkę i się uśmiechnęłam .
- A z jakiej to okazji ? - zapytała zdziwiona Ama .
- Ja też właśnie na początku nie wiedziałam - powiedziałam . - Ale mama powiedziała , że w ostatnie urodziny nie miała nawet czasu , żeby mi dać prezent .
Ama tylko się uśmiechnełą . Wiedziała , jakie to dla mnie ważne . W dzieciństwie prawie nie rozmawiałam z mamą , dlatego teraz muszę nadrobić te wszystkie lata .
Wieczorem wróciłam do domu . Mamy jeszcze nie było . Byłam bardzo zmęczona , więc wzięłam z lodówki kawałek ciasta czekoladowego .
Zostawię mamie kartkę , żeby wiedziała , że już jestem - pomyślałam .
Nabazgrałam szybko " Wróciłam . Jestem na góże . Zakupy udały się świetnie . Jutro opowiesz mi , jak było . Kocham cię . ♥ " .
Uśmiechnęłam się , wzięłam talerzyk i poszłam na górę .
*** Cześć wszystkim !
Przepraszam , że ten rozdział taki nudny , ale chwilowo nie mam veny twórczej : )
Postaram się , żeby wkrótce powróciła ze zdwojoną siłą .
♥
W środę rano obudziłam się pełna pozytywnej energii . Zauważyłam , że dostałam sms'a od Amandy .
- Wstawaj śpichu ! - pisała . - To już niedługo ! A dziś ... ZAKUPY !!!
Nagle niespodziewanie się uśmiechnęłam .
Nareszcie będę miała trochę czasu , aby pobyć ze swoimi przyjaciółmi . Bardzo mi tego brakowało . W ciągłym pośpiechu nie miałam czasu nawet na małą kawę czy choć krótką rozmowę . W te wakacje wszystko się zmieni . Na lepsze . Nadrobię wszystkie zaległości - pomyślałam .
Za oknem była piękna pogoda .
Idealna na zakupy - pomyślałam i się uśmiechnęłam .
Szybko się ubrałam ( www.ubiore.pl/style/88056 ) , zrobiłam warkocza na bok , delikatny makijaż i zeszłam na dół .
Mama była już od dawna na nogach . Uśmiechnęłam się na jej widok .
- Wow ! Mamo ! - powiedziałam zdziwiona . - Jak ty ...
- Co ja ? - zapytała i się zaśmiała .
Miała na sobie piękną sukienkę : www.ubiore.pl/style/87990 .
- Ty ... pięknie wyglądasz - powiedziałam i się zarumieniłam .
- Aaaaaa , dziękuję - odpowiedziała i mnie przytuliła .
- Czy jest jakaś ważna okazja , na którą się tak wystriłaś ? - zapytałam ciekawa .
- Tak - odpowiedziała . - Dziś w restauracji jest ważna konferencja . Chodzi o to , że inna resteuracja stara się o współpracę z moją . A oprócz tego chcę zrobić jak najlepsze wrażenie na gościach .
Uśmiechnęłam się . Mama była piękną kobietą . Zawsze starała się podkreślać swoje atuty . Dziś wyglądała nadzwyczaj cudownie .
Popatrzyłam na nią . Świetnie dopasowana fryzura ( proste włosy z przedziałkiem na środku głowy ) odejmowała jej lat . Dodatkowo delikatny makijaż dodawał jej uroku .
- Napewno zrobisz dobre wrażenie , mamo - powiedziałam . - Wierzę , że ci się uda .
- Dziękuję - powiedziała . - I nawzajem . Mam nadzieję , że będziecie się dobrze bawić na zakupach . - uśmiechnęła się .
- Dzięki - odpowiedziałam .
Już miałam wychodzić , gdy nagle mama mnie zatrzymała .
- O co chodzi ? - zapytałam ciekawa .
Niepodziewanie wyciągnęłą mocno czerwoną kopertę z teczki .
- Wiem , że ostatnio nie miałam dla ciebie czasu - zaczeła . - Dopiero niedawno uzmysłowiłam sobie , jak jesteś dla mnie ważna i za wszelką cenę chcę cię chronić . Proszę , to dla ciebie .
Podała mi kopertę . Byłam bardzo ciekawa , co jest w środku .
- Ale z jakiej to okazji ? - zapytałam zdziwiona .
- Twoich ostatnich urodzin - powiedziała . - W ten dzień do późna siedziałam w pracy i nawet nie miałam okazji , aby dać ci prezent .
- Dziękuję - uśmiechnęłam się .
Byłam bardzo zdziwiona . Spojrzałam na mamę . Ona tylko skinęłą głową , aby dodać mi odwagi . Znowu popatrzyłam na kopertę i delikatnie ją otworzyłam .
W środku znalazłam duży plik banknotów .
- Dziękuję ! - krzyknęłam i rzuciłam się mamie na szyję .
- To dodałam w ostatniej chwili - powiedziała tajemniczo .
Czyli ... - pomyślałam .
- W środku jest coś jeszcze - miałam wrażenie , jakby mama czytała w moich myślach .
Z ogromnym zaskoczenim popatrzyłam w głąb koperty . Na pierwszy rzut oka niczego tam nie było . Po dłuższym wpatrywaniu się w czerwień dostrzegłam mały połyskujący przedmiot . Szybko zanurzyłam rękę i po chwili wyciągnęłam ...
- Jejciu ! - krzyknęłam . - Jest piękna ! Dziękuję !
Na moim nagdarstku połyskiwała śliczna mała złota branzoletka - www.ubiore.pl/yes-zlota-branzoletka-zdf7575,p3945.html .
Miałam wypieki na twarzy od emocji . Podeszłam do mamy i ją przytuliłam .
- Dziękuję za wspaniałe prezenty - powiedziałam . - Dziękuję za wszystko , co dla mnie robisz . Jesteś wspaniała . Kocham cię .
Mama nic nie odpowiedziała . Wiedziała , że największym skarbem jest szczęście jej córki . Dwie łzy spłyneły po jej policzku . Wiedziałam , że to łzy szczęścia .
Wychodząc z domu jeszcze raz podziękowałam mamie za wszpaniałe prezenty . Branzoletkę zawiesiłam na nadgarstku , a pieniądze schowałam do portfela .
Dziś napewno się przydadzą - pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie .
Kiedy dochodziłam do centrum handlowego , Ama już na mnie czekała . Od razu pobiegła w moim kierunku . Z daleka zaczęła wołać .
- Hej hej słońce ! Co tam słychać ? - zapytała .
- Rawelacja ! - odpowiedziałam i tajemniczo się uśmiechnęłam .
- No to opowiadaj o co chodzi ! Bo już się nie mogę doczekać ! - krzykneła i razem zaczęłyśmy się śmiać .
Długo chodziłyśmy po sklepach .
Pieniądze , które dostałam dziś od mamy bardzo się przydały - pomyślałam .
Razem z Amą zrobiłyśmy ogromne zakupy . Śmiałyśmy się pod natłokiem wielu toreb .
Zmęczone i zadowolone ze wspólnych zakupów usiadłyśmy , aby coś zjeść .
- No to opowiadaj z jakiego powodu masz taki super humorek ! - powiedziała Ama .
- Z tego - uśmiechnęłam się i podsunęłam jej rękę .
Amandzie aż zaświeciły się oczy . Wpatrywała się w drobną branzoletkę z zachwytem .
- Dziś rano zaskoczyła mnie mama - zaczęłam . - Przed wyjściem dała mi czerwoną kopertę . W środku były pieniądze i to cudo . - popatrzyłam na branzoletkę i się uśmiechnęłam .
- A z jakiej to okazji ? - zapytała zdziwiona Ama .
- Ja też właśnie na początku nie wiedziałam - powiedziałam . - Ale mama powiedziała , że w ostatnie urodziny nie miała nawet czasu , żeby mi dać prezent .
Ama tylko się uśmiechnełą . Wiedziała , jakie to dla mnie ważne . W dzieciństwie prawie nie rozmawiałam z mamą , dlatego teraz muszę nadrobić te wszystkie lata .
Wieczorem wróciłam do domu . Mamy jeszcze nie było . Byłam bardzo zmęczona , więc wzięłam z lodówki kawałek ciasta czekoladowego .
Zostawię mamie kartkę , żeby wiedziała , że już jestem - pomyślałam .
Nabazgrałam szybko " Wróciłam . Jestem na góże . Zakupy udały się świetnie . Jutro opowiesz mi , jak było . Kocham cię . ♥ " .
Uśmiechnęłam się , wzięłam talerzyk i poszłam na górę .
*** Cześć wszystkim !
Przepraszam , że ten rozdział taki nudny , ale chwilowo nie mam veny twórczej : )
Postaram się , żeby wkrótce powróciła ze zdwojoną siłą .
♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)