I nadszedł wreszcie ten upragniony dzień .
Pogoda była idealna .
W sam raz na zmiany - pomyślałam i zachichotałam .
Samolot mieliśmy o 15 , a była 9 . Zostały jakieś cztery godziny do wyjścia .
Uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki . Szybko ubrałam się ( www.ubiore.pl/style/88603 ) , wyprostowałam włosy z przedziałkiem na środku głowy i zrobiłam delikatny makijaż .
Idealnie - powiedziałam do siebie , przeglądając się w lustrze .
Zeszłam na dół . Widziałam , że mama siedzi w ogrodzie z gazetą w ręku . Zrobiłam dwie kawy i wyszłam na zewnątrz .
- Cześć mamo ! - powiedziałam , stawiając kubki na szklanym stoliku .
- O , hej ! - odpowiedziała i się uśmiechnęła . - Już nie śpisz ?
- O tej godzinie ? Nie ! - powiedziałam i się zaśmiałam . - Przecież o 13 zawozisz mnie i Amę na lotnisko , pamiętasz ?
- Jak to ?! - zapytała oburzona mama . - Jasne , że pamiętam - uśmiechnęła się do mnie .
- Całe szczęście ! Bo już się przestraszyłam ! - kamień spadł mi z serca . - No to w takim razie opowiadaj , jak było ! - zaczęłam .
- Rewelacja ! - odpowiedziała . - Cieszę się , że miałam okazję spotkać się z takimi profesjonalistami . Dużo się nauczyłam . Zyskałam wiele ciekawych inspiracji . Teraz mam kilka nowych pomysłów , jak rozkręcić restaurację . - zakończyła i się uśmiechnęła .
- No to świetnie ! - powiedziałam . - Cieszę się , że jesteś szczęśliwa .
Podeszłam do niej i ją przytuliłam .
- W takim razie idę się pakować . Juppi ! - krzyknęłam z radości . Już nie mogłam się doczekać wyjazdu i naszych wspólnych wakacji .
Długo stałam przed otwartą szafą . Pierwszy raz byłam zaangażowana w taki projekt . Nie miałam pojęcia , jak mam wyglądać .
Po prostu bądź sobą , Shell - pomyślałam i zrobiłam dwa głębokie wdechy .
Po chwili moja walizka była zapakowana po brzegi i gotowa do drogi . Zadzwoniłam do Amandy .
- Cześć ! - krzyknełam do słuchawki . - Jak tam przygotowania ?
- Idą w zawrotnym tępie ! Niedługo kończę . - powiedziała . - A ty ?
- Ja już jestem gotowa . - odpowiedziałam i popatrzyłam na pękającą w szwach walizkę .
- No to przygotuj się na moje wejście za kilka godzin ! - w słuchawce słychać było jej ciepły śmiech .
- Jasne , jasne ! Nic nie robię , tylko na ciebie czekam ! - powiedziałam z ironią w głosie .
- No to się cieszę ! - odpowiedziała i obie zaczęłyśmy się śmiać .
- Muszę kończyć , bo mam jeszcze kilka spraw do załatwienia - po chwili powiedziała Ama .
- Okey , nie ma sprawy - uśmiechnęłam się . - Tylko się nie spóźnij ! - przypomniałam .
- Dobrze - odpowiedziała . - Kocham cię i do zobaczenia !
Nie mogłam znaleźć sobie miejsca . Cały czas krzątałam się bez potrzeby .
Kiedy nadeszła godzina 13 , zadzwonił dzwonek do drzwi .
- Ja otworzę mamo ! - krzyknęłam i zbiegłam na dół .
W drzwiach stała Ama . Gdy tylko odstawiła walizkę , wpadłyśmy sobie w ramiona . Śmiałyśmy się i skakałyśmy po całym hollu .
Ama rozglądała się po pomieszczeniu .
- A gdzie twoja walizka , Shell ? - zapytała zdziwiona .
- W samochodzie - powiedziała mama wychodząc z kuchni . - Proszę , to dla was . - uśmiechnęła się i wręczyła nam dwie papierowe torebki - dla każdej po jednej .
- Gdybyście zgłodniały w drodze - wyjaśniła .
W środku był croissant z budyniem , butelka soku owocowego i kilka cukierków miętowych .
- Dziękujemy - powiedziałyśmy równocześnie z Amą .
- No to co ? - zapytała mama . - Gotowe do drogi ?
- Jasne ! - krzyknęłyśmy i jak burza wypadłyśmy z domu .
Chwilę potem wszytkie siedziałyśmy w samochodzie i zajadałyśmy się miętówkami .
Kiedy dojechałyśmy na miejsce , w głównym budynku kotłowały się tłumy ludzi !
- No nic - powiedziała mama . - Tak czy tak musimy dotrzeć do miejsca zbiórki .
Pomimo naszych szczerych starań , w wyznaczone miejsce dotarłyśmy z 10 minutowym opóźnieniem .
- To się nazywa wejście smoka ! - Daniel próbował rozładować napiętą atmosferę .
- Przepraszamy za spóźnienie - powiedziałam do pana Smitha .
- Nie ma sprawy - odpowiedział pospiesznie . - Ważne , że dodarłyście na miejsce .
Po chwili pan Smith zniknął w tłumie . Rozglądałam się za nim . Bez skutku .
- Poszedł załatwić coś ze stewardessą . - powiedział Mat . - Cześć .
- O , cześć ! - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam . - Mat , Lilly , to jest Amanda . - wskazałam na przyjaciółkę , stojącą za moimi plecami .
- Witaj - powiedziała i wyciągneła do nich rękę . Oboje ją uścisnęli i uśmiechnęli się do Amy na pocieszenie .
- Widzę , że Daniela już znacie - powiedziałam do nich i się zaśmiałam .
Razem z Lilly na lotnisko przyszły dwie dziewczyny - Alex i Amber . To były jej siostry , bliźniaczki tak na marginesie .
Z Matem przyszła Katy i Louis - dziewczyna Mata i jego przyjaciel .
Gdy wszyscy już się zapoznali , dołączył do nas pan Smith oznajmiając , że już czas udać się do samolotu . Pospiesznie pożegnałam się z mamą , wzięłam swoją walizkę i z Amą pod ręką poszłyśmy we wskazanym kierunku .
Siedząc w samolocie napisałam smsa do mamy : " Siedzimy w samolocie . Wszyscy dobrze się czujemy . Na bieżąco będę ci zdawać relacje . Kocham cię ♥ . "
Po minucie przyszedł sms od mamy : " Okey . Bawcie się dobrze. Czekam na wiadomości . Uważajcie na siebie . Ja też cię kocham ♥ . "
*** Cześć , jak się macie ? : )
Mam nadzieję , że od teraz vena będzie dopisywać . Mam kilka ciekawych pomysłów na rozkręcenie fabuły , które myślę że Was zainteresują . Żeby się o tym przekonać czytajcie mojego bloga ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz