W strugach deszczu wracałam do domu . Płacząc całą drogę zastanawiałam się , co zrobiłam źle .
A może to była wina Amy ? ... - pomyślałam .
Kiedy znalazłam się w domu , wpadłam w ramiona mamy . Opowiedziałam jej całą historię .
- Daj jej trochę czasu - powiedziała . - Trudno w ciągu 3 minut zmienić swoje plany na całe wakacje . Ale zobaczysz - wszystko będzie dobrze .
Po zjedzeniu moich ulubionych naleśników z bananami i sosem czekoladowym powiedziałam mamie , że jestem zmęczona i poszłam do swojego pokoju . Długo siedziałam w ciemności i patrzyłam na krople deszczu , spływające po oknie . Po pewnym czasie znudziło mnie to i włączyłam komputer . Chciałam sprawdzić , czy Ama jest dostępna na facebook'u .
Może odkręcę całą sytuację ? ... - pomyślałam .
Pomimo moich starań , Amandy nie było na portalu .
Może mama ma rację ? ... - pomyślałam .
Następnego dnia , w drodze do radia , cały czas trzymałam telefon w zasięgu wzroku . Miałam nadzieję , że Ama zadzwoni i mnie przeprosi . Sama jednak nie miałam odwagi tego zrobić . Po kilku godzinnym oczekiwaniu postanowiłam , że nie ma sensu dłużej czekać i zajęłam się pracą .
Nagle mój telefon zawibrował .
Dostałam sms'a ! - pomyślałam . - Ciekawe od kogo ?
Od Amy .
Byłam tym zaskoczona . Wahałam się , czy przeczytać go , czy nie .
Raz kozie śmierć - pomyślałam .
- Cześć Shell ... - pisała Amanda . - Przepraszam cię za to , co się wczoraj wydarzyło . Byłam wściekła , że sama będziesz się dobrze bawić w Europie , dlatego tak wybuchłam . Nie chciałam tego . Znasz mnie dobrze i wiesz o tym . Porozmawiałam o tym z moją mamą i wygląda na to , że ma rację . Jeszcze raz cię przepraszam . Kocham cię i nie chcę cię stracić .
Po przeczytaniu natychmiast zadzwoniłam do Amy .
- Cześć Shelly ... - powiedziała Amanda . - Nadal jesteś na mnie wściekła ?
- Ja ? Na ciebie ? - zapytałam . - Niby za co ! Nie , nie byłam na ciebie wściekła . Było mi smutno - to fakt .
- Ale dobrze mnie znasz i wiesz , że nie chciałam źle - przez telefon słychać było , że płacze .
- Jasne ! - powiedziałam z pewnością siebie w głosie . - Nie płacz głuptasie , bo ja też zacznę ! Hahahaha - zaśmiałam się .
- Tak , hahahaha - usłyszałam szczery śmiech w słuchawce .
- Kocham cię - powiedziałam .
- Ja ciebie też - po krótkiej przerwie przytaknęła . - Dałabyś radę spotkać się ze mną jutro wieczorem w kafejce "One Think" ? - zapytała .
Zaskoczyła mnie tym pytaniem .
- A dlaczego akurat tam ? - zapytałam z podekscytowaniem w głosie .
- Ponieważ przed wyjazdem musimy przedyskutować parę spraw - powiedziała i cmoknęła do telefonu .
Nie mogłam w to uwierzyć ! Nad moim życiem znowu zaświeci słońce !
- Czyli ty ... jedziesz ? ... - delikatnie zapytałam .
- No jasne ! - krzyknęła . - Jak mogłabym zostawić moją najlepszą przyjaciółkę samą w wielkim świecie , hmmm ? - zapytała żartobliwie .
- Dziękuję - powiedziałam . - Wreszcie będę mogła spokojnie zasnąć - powiedziałam i się uśmiechnęłam .
- Nie ma sprawy - odpowiedziała . - Kocham cię i cieszę się , że nasza przyjaźń nie straciła na sile podczas tej kłótni - powiedziała .
- Ja ciebie też - odpowiedziałam .
Jeszcze długo rozmawiałyśmy przez telefon . Miałyśmy dużo spraw do omówienia .
Kiedy rozłączyłam się , zauważyłam , że zegarek wskazuje 3:54 .
- Jutro na pewno będzie dobry dzień - pomyślałam . - Na pewno .
Uśmiechnęłam się do siebie i zasnęłam .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz